15 lutego 2011

Sok na grypę.

,,…szkoda karnawału na grypę!”- to słowa które usłyszałam, wchodząc w ostatnich dniach do zapomnianego lokalu o nazwie ,,Pijalnia Soków”. Zapomniany, a czyżby na pewno? Po kilku sekundach, zdecydowanie skonfrontowałam swoje wyobrażenia. To ja, w ferworze wyboru kolejnych witamin w plastykowych kapsułkach, zapomniałam o tych prawdziwych witaminach.

   Szybko jednak oprzytomniałam, a to dzięki starszemu i w sile wieku panu, który zza lady w białym fartuchu, śmiało mnie zapytał czego mi brakuje?. Wyobrażacie sobie, w pijalni soków? Na wizycie u lekarza, nie przypominam sobie takiego pytania. Niczym nie tracąc, dyskretnie wspomniałam o grypie i tej osłabionej odporności… i w zamian, otrzymałam na tą osłabioną odporność, tajemniczą miksturkę.

Skład:

5-7 marchewek

2 obrane cytryny

3 szklanki pokrojonej białej kapusty (ta sama, w którą owijamy gołąbki)

3 kropelki oliwy

 A oto jak to zrobic:

  1. Uruchamiamy zapomnianą sokowirówkę. Każdy z nas z pewnością ją ma, tylko gdzieś w najdalszym kącie,

  2. dla ułatwienia, proponuje nieco pokroić warzywa i na raz wrzucamy nasze produkty, zaczynając od kapusty, marchewki aż po cytryny,

  3. porządnie mieszamy i nalewamy do szklanki, dodając na koniec kroplę oliwy.

Do dna- zdrowie w pełnej okazałości!

 

P.S. Podana witamina C, która jest zawarta w cytrynie, niestety szybko znika z naszego organizmu, dlatego dodajemy białą kapustę, która jest źródłem rutyny- a ta sprawia, że zatrzymujemy witaminę C na dłużej w organizmie. Tę mądrość również pozyskałam od miłego pana. A swoją drogą, na drugi raz muszę go podpytać, czy ma coś na inne dolegliwości, równie prostego w przygotowaniu, np. na ból głowy po piątkowej nocy ?

 

    …podano śniadanie!

         Najprzyjemniejsza chwila dnia- najlepiej jeszcze, żeby była to sobota a ja lecieć nigdzie nie muszę. Cisza zza oknem, w radio szum złotych przebojów – nie muszę dosłuchiwać się, gdzie tym razem korki w Trójmieście- cudo! O bosych nogach spokojnym, dostojnym krokiem zmierzam do kuchni. Dziś będę łakomczuchem. Chałka z truskawkami dopełni mojego porannego […]

    Czytaj dalej »

    Witajcie!

        Na co nam kolejny blog kulinarny? Jest już tyle, dawno odkrytych wspaniałości zilustrowanych przez wielkich mistrzów, profesjonalnych kucharzy, skrzętnych gospodyń domowych, zwariowanych podróżników, czy też miłośników wykwintnych potraw. Chylimy im wszystkim czoła, ale w szczególności tym najmniej doświadczonym, którzy szkół kulinarnych nie ukończyli i ukończyć nie zamierzają, ale swoją ciekawość świata i chęć odkrywania […]

    Czytaj dalej »