10 listopada 2017

Daily food diary

*   *   *

Jak co miesiąc z wielką przyjemnością zapraszam Was na ujęcia, które nam towarzyszyły w październiku. Pogoda była dla nas wyjątkowo łaskawa i dostarczyła wiele radości.

Piękny i ciepły weekend spędzony wśród przyjaciół, którzy też są miłośnikami koni.

Moje urodzinowe śniadanie stałą się już tradycją w naszej rodzinie.

Jesienne poranki z kawą.

Tak, jestem tu codziennie i z każdym rokiem doceniam, że mam to szczęście mieszkania nad morzem…

Późnymi popołudniami też tu bywamy!

Kochany Beniu zawsze w gotowości do pomocy // Pigwowiec – udręka przy obieraniu ale smak konfitur wynagradza!

Szklarnia. Wymarzony plener zdjęciowy.

W tym roku postanowiłam jeździć na rowerze do pierwszych śniegów (samochód tak rozleniwia i zawsze można na nowo odnowić kontakty z sąsiadami) // Marnie w tym roku z grzybami…

Jedna z moich ulubionych sesji zdjęciowych w plenerze (efekty tutaj).

Fotografia to wielka sztuka…wrażliwości. Kasią ją ma i wspaniale potrafi o niej opowiedzieć. Zajrzyjcie koniecznie do Jej nowej książki!

Gdy wieje (a w Trójmieście potrafi!) taki ramen to zbawienie. PingPong Gdańsk.

W balerinach mogłabym przechodzić całą jesień (szczęśliwie, że w tym roku rzeczywiście można było :) Te na zdjęciu są ręcznie robione od Kafka Concept.

Winogrona bezpestkowe – teraz najlepszy sezon!

…no faktycznie, trochę zabawnie z gorącym ciastem drożdżowym w samym środku szklarni, ale za to jakich fajnych właścicieli poznałam, którzy swoim poświęceniem i pracą mogą być przykładem dla wielu z nas // Sweter ręcznie robiony na drutach, zainteresowanych zapraszam tutaj.

Pogoda jak marzenie 17 stopni w październiku!

…trochę więcej stopni i też pięknie!

Punkt widokowy na greckiej Hydrze – aż trudno nie wyczuć tu siły greckich bogów :)

Błogie lenistwo // Tu na zdjęciu kończę czytać powieść o Georgii O’Keeffe. Wspaniale się czyta o niezwykłej malarce, która nie oglądając się na normy obyczajowe walczy o artystyczną niezależność. I o napięciu między miłością a potrzebą wolności. Polecam gorąco! Georgia. Powieść o Georgii O’Keeffe. Wydawnictwo REBIS

Do następnego razu piękna Grecjo!

Najnowsza książka Ani z bloga StrawberriesfromPoland pt. ,,Retro kuchnia”. Dzięki Ani zapomniany świat m.in. Lucyny Ćwierczakiewiczowej na nowo ożył!

Poranne światło // Nikt tak nie potrafi czarować jak Mama – coś z niczego w try miga!

Chciałabym Wam polecić nową aplikację, która jest powiązana z jedzeniem. Taste & Share to platforma komunikacji pomocna w dzieleniu się jedzeniem: jeżeli pozostały Wam produkty spożywcze z których wiecie, że nie będzie korzystać, to można znaleźć osobę, której akurat te składniki się przydadzą. Fajna idea poszanowania żywności.

Jedno z tych jesiennych popołudni, gdzie gorąca szarlotka i książki wiodą prym!

Trochę na przekór i zabawnie #halloweeen.

Do następnego miesiąca!

Kategorie:

16 odpowiedzi na “Daily food diary”

  1. …aż by się chciało ujrzeć jeszcze więcej zdjęć!

  2. Piękny miesiąc.

  3. Przepiękny miesiąc, cudowne wspomnienia :)

  4. Masz niesamowite oko do zdjęć, pięknych ujęć.
    Robi się miło jak tutaj zaglądam :)

    Pozdrawiam

  5. Zosiu! Twoje zdjęcia znad morza o każdej porze dnia i roku są piękne, dlatego zawsze czuję niedosyt, a po wizycie we Włoszech jeszcze bardziej doceniam nasze bałtyckie plaże i urok naszego Orłowa.
    Tymczasem życzę miłego weekendu, równie urozmaiconego listopada i pozdrawiam ciepło z jesiennego Londynu.

  6. Piękne zdjęcia. To był kolejny bardzo udany dla ciebie miesiąc i życzę kolejnych jeszcze lepszych.

  7. Zosiu kochana,
    Twoje podejmowania miesięcy uświadamiają mi jaka Polska jest cudowna i różnorodna :) U Was morze – u nas góry. U was pogodny październik a u nas tyle lało, tydzień z grubsza był ze słońcem;) Za to grzybów pod dostatkiem – i na szczęście prawdziwków – inne też dobre, ale te smakują najlepiej ❤ Uściski z Południa i cudownego listopada dla Ciebie i Twoich bliskich !

  8. Witaj Zosiu!
    z ta pigwa, to „wkopalam” swoja mame- tzn. przynioslam kosz pigwy ( krzew kolcami dzielnie bronil swoich owocow, ale sie nie poddalam) , mama nie byla zadowolona, ale jak do sniadania zjadlysmy swieza konfiture- to obydwie stwierdzilysm ,ze pycha- wszystkie perypetie dokladnie! wynagrodzone, i az zal jesc tej drogocennej mikstury.
    Innym zapomnianym dla mnie owocem jesieni- to deren i albo nalewka albo konifiturki.
    Zdjecie Pierrot i reakcja psa bezcenne:)
    przepraszam , za brak polskich liter- klawiatura robocza.
    pozdrawiam
    Martyna

  9. Akurat ja nie obchodzę Halloween, ale muszę przyznać, że świetnie Zosiu wyglądałaś. Urocze kostium.:) A zdjęcia cóż, jak zwykle wspaniałe.

  10. Piękny Pierrot! Świetny pomysł:-)Kradnę!

  11. Piękne ujęcia, bardzo lubię ten wpis. Kiedy miałaś Zosiu urodziny? Wszystkiego najlepszego ? pozdrawiam Cię. Ps. Moje urodziny niedługo i już szykuje menu, testuje ciasta z Twojej książki. W tamtym roku zrobiłam cytrynowe z ricotta i brownie bananowe No i oczywiście tort ? Malinowy król. W tamtym tygodniu upiekłam wilgotne ciasto czekoladowe, bez mąki i cukru, z daktylami, przepyszne! Dziękuje Ci ? Ps2. Córeczce na roczek piekłam z Twojego bloga wilgotne ciasto cytrynowe, pycha ?

    • Zosia

      Kasiu kochana, dziękuję… nawet nie wiesz ile radości mi dała Twoja wiadomość :*

  12. Droga Zosiu, dziękuję za cudny wpis z mojego ulubionego cyklu:-) Potrafisz pięknie oddać chwile na swoich fotografiach.
    Spóźnione, ale serdeczne i szczere życzenia wszystkiego NAJlepszego z okazji urodzin!
    Pozdrawiam, tym razem z Krakowa,
    Marta:-)

Dodaj komentarz