
Koniec roku mimowolnie przynosi potrzebę zatrzymania się. Czy tego chcemy, czy nie. Ten był dla mnie intensywny – i muszę Wam przyznać, bardziej wymagający, niż przypuszczałam. Praca, codzienność i nowa książka splatały się ze sobą każdego dnia, często zostawiając mniej przestrzeni na oddech. A jednak moment, w którym widzę książkę w Waszych rękach, w kuchniach, na stołach, w pierwszych zimowych podróżach do Południowego Tyrolu – przynosi ciche poczucie, że to wszystko miało sens. Że wysiłek zamienił się w coś realnego i żywego.
Ten rok kończy się wyjątkowo długim, prawdziwie wigilijnym czasem. A chwile przy świątecznych stołach – bo było ich całkiem sporo – były takie, na jakie wszyscy czekaliśmy. Rodzinne, pełne emocji i ciepła, sycące i dobrze wypełnione. Nie tylko jedzeniem, ale przede wszystkim obecnością. I z tym uczuciem chciałabym zamknąć ten ostatni w tym roku wpis. Dziękuję za Waszą obecność, którą dawaliście mi przez te dwanaście miesięcy. A teraz na chwilę powróćmy do pierwszych dni grudnia.

Każdy adres, to inny Czytelnik – wciąż nie mogę uwierzyć, że moja cząstka tego pięknego świata, jest już w Waszych rękach.

Grudniowe poranki – tak właśnie wyglądały od samego rana.


Wieczorne przyjemności, czyli świat lampek w naszym Orłowie, przy dawnej stajni w Kolibkach.

Rozmowa jest długa, ale może znajdźcie się śmiały Czytelnik, który chciałby posłuchać mojej opowieści o Południowym Tyrolu? Zapraszam tutaj.

Pomocnik stoi na straży i wiadomo – czeka na panów kurierów :)

Nie ma dnia, żebyście nie pytały o tę gwiazdę z papierowych torebek. I chociaż grudzień za chwilę minie, to nam te gwiazdy, będą towarzyszyły do pierwszych przebiśniegów – tutaj link, jak je wykonać.

Kocham Ten duet :*

Buchty cynamonowo-czekoladowe. Może do styczniowych zimowych spacerów?

Czuły ,,termofor” :*

Muszę przyznać, że i do nas dotarła tradycja grudniowego elfa. Początkowo podchodziliśmy do niej z lekkim dystansem, ale ciekawość i dziecięca radość szybko zrobiły swoje. Elf pojawił się niepostrzeżenie, wnosząc do domu trochę magii, śmiechu i codziennych niespodzianek.

Całkiem poważne zamówienie na moje buchty :)

Witryny wypełnione cynamonowo-kardamonowymi wypiekami i gwieździste lampki w oknach. Trudno nie zgadnąć, dokąd teleportowałam się na dwie noce :)

Te szwedzkie klopsiki mają w sobie coś wyjątkowego. Niby zwykłe, a jednak ten delikatny, kremowy sos i idealnie doprawione mięso. Może w styczniu też je zrobię?

Witryny sklepowe, które stały się na chwilę realnym punktem odwiedzin.

Szwedzki design zawsze kojarzył mi się z harmonią i spokojem. Jest prosty, ale nie surowy – raczej przemyślany i przyjazny na co dzień. Lubię w nim to, że nic nie jest przypadkowe – forma idzie w parze z funkcją, a estetyka nie dominuje nad wygodą.

Surowa, szwedzka piekarnia ma dla mnie w sobie niezwykłe piękno. Lubię tę prostotę. Jasne drewno, beton, stonowane kolory i zapach świeżego chleba, który gra tu główną rolę. Nic nie jest przesadzone ani udawane. I ta zapalona świeca.

Można na chwilę pomarzyć i szybko spełnić te marzenie :)

Owsianka w wersji piernikowej :)

Szwedzka fika. Mały rytuał zatrzymania się w ciągu dnia, chwila, w której liczy się obecność, rozmowa i prosta przyjemność bycia razem. Lubię tę niespieszność – kawę pije się bez pośpiechu, a coś słodkiego jest tylko pretekstem do tego, żeby na moment zwolnić. To piękna tradycja, która uczy, że nawet krótka pauza może mieć ogromne znaczenie.

Herbaciarnia – i jak Wam się podoba ten jednolity kolor puszek na herbatę?

Chętnie tu wrócę z moją gromadką :)

Dzień dobry z porannego Sopotu – cztery dni do wigilii.

Wśród akcji, w której przez weekend kupowaliście moją książkę z autografem, wydarzyło się coś naprawdę pięknego. Wspólnie udało nam się zebrać ponad 3 tysiące złotych – kwotę, którą już przelałam na konto Szlachetnej Paczki. Jestem ogromnie wdzięczna za Wasze zaangażowanie, zaufanie i chęć pomagania. To pokazuje, jak wielką moc ma wspólnota i jak wiele dobrego można zrobić razem, nawet przy okazji tak prostego gestu.

Torcik bezowy w kształcie choinki?

Prezent w postaci ręcznie robionej gwiazdy z papieru naprawdę cieszy – bo widać w nim czas, uważność i serce włożone w tworzenie. Podobnie jest z ręcznie robioną biżuterią- nie chodzi tylko o sam przedmiot, ale o intencję i niepowtarzalność. Takie rzeczy mają w sobie coś osobistego, są jedyne w swoim rodzaju i niosą ze sobą emocje, których nie da się kupić w sklepie. To właśnie one zostają z nami na dłużej | Stagg Warsaw

Gdy masz chwilę dla siebie… to czytasz jedną stronę i tylko czekasz, aż zawołają: mamooo

Podobno, jeden z najczęściej odtwarzanych słodkości w ubiegłym tygodniu (tak podają mi statystyki :)

Kocham ten pierogowo-świąteczny czas!

W codziennym pędzie naprawdę ćwiczę ten moment. Moment atrzymania. Dosłownie na chwilę. Odkładam wszystko, nalewam sobie szklankę wody i piję ją świadomie. Bez telefonu, no nie zawsze. Ale bez pośpiechu. I za każdym razem myślę o tym samym – nie ma nic lepszego, co mogłabym zrobić dla swojego organizmu tak małym wysiłkiem. Bez planów, bez presji. Po prostu woda | Dzbanek Brita Polska jest w widocznym miejscu w kuchni,

Gdy wychodzimy tylko we dwoje :)

Obiecują, że będą grzeczni i nie będzie elektroniki :D

Gdański fine dining, czyli MDWA

Moment ważnej decyzji.

Ostatnie pracowe zdjęcia za mną i w końcu chwila wytchnienia. Moment, w którym można na chwilę zwolnić, odłożyć obowiązki i po prostu złapać oddech.

Nasza wymarzona!



Część prezentów otworzyłam na dzień przed wigilią :)

W sercu gdańskiego Garnizonu pojawiło się nowe, bardzo przyjemne miejsce, które już zdobywa sympatię lokalnej społeczności – Slow. To śniadaniownia i kawiarnia, gdzie można zacząć dzień od pysznej kawy, świeżo wypiekanego chleba i autorskich śniadaniowych propozycji w spokojnej, niezobowiązującej atmosferze, idealnej na poranną przerwę lub spotkanie ze znajomymi.

Slow wyróżnia się tym, że stawia na prostotę i jakość – lokal serwuje jedzenie przygotowane z dobrych składników, a przestrzeń sprzyja chwilom relaksu przy stole, zanim zacznie się intensywny dzień.

Kiedy osobiście wyręczasz Św. Mikołaja…i chyba też chcesz dołączyć do nowej przygody :)

Nastrój w sopockim Dworku Sierakowskich, którego bardzo potrzebowałam.

Domowe obiady, odcinek 342111.


Niektóre prezenty celowo zostawiam na sam koniec – ich wybór jest jak wizyta w najlepszym muzeum – pełna uważności, zachwytu i przyjemności.

Deco Home – uwielbiam tu wpadać.

Zabawy elfa nie mają granic… zastanawiam się tylko, kiedy Teoś odkryje, że to jego kochana starsza siostra :)

Ten wieczór na który wszyscy czekaliśmy :)

Wieczór wigilijny.

Gdy po kilku dniach świątecznych smaków zapraszamy bliskich na coś prostego i świeżego.
Nasz kochany żywioł :*

Ostatnie dni grudnia – w końcu zrobiło się mroźniej!

Na progu Nowego Roku chcę na chwilę się zatrzymać i po prostu podziękować. Za to, że tu jesteście. Za czytanie, wracanie, komentarze, wiadomości i cichą obecność – nawet jeśli nigdy się nie odezwaliście. To wszystko ma ogromne znaczenie i nadaje sens temu miejscu. Ten blog powstaje z potrzeby dzielenia się – smakiem, codziennością, refleksją, czasem prostą chwilą. Świadomość, że po drugiej stronie ekranu jest ktoś, kto to odbiera, sprawia, że chce się pisać dalej. Z nowym rokiem zaczynamy razem kolejny – piętnasty rok tej wspólnej drogi – czy to się w ogóle mieści w głowie? ❤️ Dla mnie to wciąż trochę niewiarygodne i bardzo wzruszające.
Na Nowy Rok życzę Wam spokoju, który pozwala oddychać pełniej, uważności na drobne przyjemności dnia codziennego i radości, tej cichej, niewymuszonej – z bycia tu i teraz. Niech będzie w nim miejsce na balans, autentyczność i wybory, które są naprawdę Wasze. Dziękuję, że jesteście częścią tej przestrzeni. Do zobaczenia w kolejnym roku – bez pośpiechu, za to z sercem. Zosia
Artykuł powstał we współpracy z markami Brita Polska.
Podglądając Twój świat mam tylko jedną myśl… adoptujesz mnie??? Twoje dzieci mają niesamowite szczęście uczyć się życia od Ciebie… Najlepsze życzenia noworoczne! 🙂
🥹🥹🥹🥹😘
♥️jestem tu od początku, niewiarygodne, pozdrawiam serdecznie♥️
Aga 🥹🥰😘😘😘
Samych wspaniałości w Nowym Roku, też jestem tu od początku🙂
Karin 🥹😘 wiem!!! I za każde odwiedziny osobiście Ci dziękuję!
Cudowności w 2026🥹😘🤍🙏
😊😘😉😘
Zaglądam ale przyznaje szczerze nie pisze komentarzy , łatwiej i szybciej jest na ig, ale naprawdę lubię przestrzeń którą kreujesz , od nastroju , po treść , na Twoich wyborach modowych kończąc :) taka wisienka na torcie . Emanujesz spokojem , klasa i elegancja 🩷 pomyślności i zdrowia w 2026 ! Aaa i bardzo chętnie przygarnę namiary na czarny komplet ze zdjęcia podpisanego gdy wychodzimy tylko we dwoje :)
Spokojnego, uważnego i zdrowego roku🎀
Droga Natalio,
dziękuję!
To ja tam już nic nie pisze 😜 poproszę tylko o oznaczenie części garderoby z wyjścia tylko we dwoje 😉 tamto był i u ciebie wspaniały rok! Życzę nam wszystkich tylko kontynuacji!
Zosiu,te Świąteczne relacje zawsze są takie magiczne…🎄Wspaniałe zdjęcie tytułowe…urzekło mnie swoim pięknem❤️Dziękuję Ci że tu jesteś i chciałam Tobie i Twojej rodzinie życzyć wszystkiego co najlepsze w Nowym Roku🥰
Pani Zosiu życzę samych sukcesów Życiowych i domowych w Nowym Roku Blogasek , który Pani prowadzi jest inspiracją nie tylko dla młodych kobiet ale i tych po 50 siątce Wiem bo sama jestem tą kobietą i moje koleżanki Cudownie się tu wpada
podpatruje Pani pomysły i wykorzystuje je w codzienności Proszę dalej prowadzić blogaska jak kiedyś go Pani nazwała i dawać nam radość tu zaglądać . Pozdrawiamy
Przepiękne zdjęcia ❤️ nie mogę się napatrzeć 😊 Wszystkiego cudownego w Nowym Roku Zosiu, samych powodów do radości, dużo miłości i spełnienia w każdej dziedzinie życia 😊 psst, na mailu czeka na Ciebie niespodzianka
Zosiu. Czym polana jest wedlina na białym okrągłym talerzu? Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku.
Marto,
to (pieczona cielęcina) Vitello Tonato
Dziekuje.
Idealny początek Nowego Roku. Cynamonowa kawa od męża, Top 357 w głośnikach, i Twój ciepły wpis!
Szczęśliwego Roku!
Szczęśliwego Nowego Roku😘😘😘😘🥳
Szczęśliwego Nowego Roku Zosiu