
Zupa miso z makaronem ryżowym, tofu i grzybami. Rozgrzewająca, aromatyczna i sycąca – idealna na chłodne dni, gdy potrzebujesz czegoś prostego, ale z charakterem. I powiem Wam więcej, ma dla mnie sens szczególnie wtedy, gdy budzę się w styczniowy poranek, za oknem jest -12, a dzień dopiero się zaczyna. To ten rodzaj ciepła, który naprawdę stawia mnie na nogi.

Skład:
1 litr wody
200 g tofu (extra firm), pokrojonego w kostkę (opcjonalnie)
150 g świeżych pieczarek
50 g suszonych lub świeżych grzybów shitake
3-4 łodygi selera naciowego
2 łyżki brązowej pasty miso (najlepiej organiczna, sprawdźcie w składzie, czy nie ma glutaminianu sodu)
60-80 g makaronu ryżowego
2-3 marchewki
4 ząbki czosnku, drobno posiekane
ok. 2 cm kawałek świeżego imbiru, drobno startego
2-3 dymki, drobno posiekane
świeże kiełki fasoli
do podania: świeża kolendra lub szczypior
do doprawienia: świeżo mielony czarny pieprz, sos sojowy, sos Sriracha (opcjonalnie)

A oto jak to zrobić:
1. W garnku podgrzewamy wodę (nie doprowadzamy do wrzenia). Dodajemy pastę miso i dokładnie mieszamy.
2. Dodajemy posiekany czosnek, imbir, seler, dymkę oraz grzyby i plastry marchewki. Gotujemy kilka minut na małym ogniu, aż aromaty się połączą. Wrzucamy tofu, prażony sezam oraz makaron ryżowy. Gotujemy zgodnie z czasem podanym na opakowaniu makaronu. Doprawiamy czarnym pieprzem do smaku i sosem sojowym, ewentualnie sosem Sriracha. Zupę podajemy gorącą – z posiekanym szczypiorem i kiełkami fasoli.
Wskazówka: im delikatniej gotowana zupa, tym głębszy i czystszy smak miso = cierpliwość naprawdę się tu opłaca. Dobór warzyw jest dowolny – polecam pod koniec dodać liście jarmużu lub szpinaku.


nawet sama ogarnę;-) w Poznaniu nie jest tak zimno, ale z tego co widzę, do końca lutego cieple nie będzie. Czekam na więcej przepisów. Więcej wnętrz. Więcej inspiracji modowych. Stęskniłam się:-) pora na dobry mindset, a Ty jesteś w tym niezawodna!
:)
Przepis wygląda bardzo cieplutko, zatem idealny na ten zimowy czas. Dzięki za propozycję azjatyckiej odmiany zupy!
🫶😘😘