*     *     *

A, co dodajesz do bigosu? Siekasz wcześniej surową kapustę, czy tylko gotujesz go z kiszoną? – im bliżej świąt, tym więcej pytań, wszystkie o tej samej randze. Podejrzewam, że w każdej rodzinie tematy świątecznych potraw mogą wywoływać spore emocje (nie większe, niż moment dekorowania choinki – pamiętam oczekiwania z moim bratem, aż do poranka wigilijnego). Wracając do dzisiejszej potrawy, która ma z pewnością tyle swoich domowych odsłon, że aż z ciekawości zacieram ręce, co do niej dodajecie. Moim sekretnym składnikiem są boczniaki, które wcześniej możemy zamarynować w sosie sojowym i słoik domowych powideł śliwkowych. To punkt obowiązkowy, bo przywołuje zapach późnego lata i pewność, że kiedyś znów nastąpi.

Skład:

1 główka kapusty

ok. 800 g kiszonej kapusty

8-10 boczniaków

jasny sos sojowy (ilość na ,,oko” i wg własnego smaku)

1 duża cebula

4 liście laurowe / 6-8 ziarenek ziela angielskiego / 1 łyżeczka płatków chili / 6-8 ziaren jałowca

ok. 150 g suszonych śliwek

ok. 200 ml czerwonego wytrawnego wina

ok. 1 szklanka wody lub więcej

ok. 250 g powideł śliwkowych

ok. 350 g mięsa gulaszowego (np. antrykotu lub z łopatki)

1 kiełbasa (dobrej jakości) wędzona

do smażenia: olej roślinny

A oto jak to zrobić:

  1. W dużym garnku na rozgrzanym tłuszczu wymieszanym z sosem sojowym podsmażamy posiekaną w piórka cebulę, liście laurowe, płatki chili, ziarna jałowca i ziele angielskie. Dodajemy pokrojone boczniaki. Smażymy przez chwilę, stale mieszając, a następnie dorzucamy pokrojone kawałki mięsa. Mieszamy doprawiając sosem sojowym.
  2. W międzyczasie kapustę obieramy z zewnętrznych liści, wycinamy twardy głąb ze środka i resztę siekamy na drobne kawałki.  Posiekaną kapustę dodajemy do garnka z grzybami, dolewamy wodę i zagotowujemy zawartość garnka. Po 12-15 minutach, gdy kapusta nieco zmięknie, dodajemy całą porcję kiszonej kapusty, posiekane śliwki i wino. Wszystko po wymieszaniu przykrywamy i gotujemy na małym ogniu przez około 1,5 – 2 godziny (sprawdzając, czy bigos nie przywiera do dna i czy nie trzeba dolać wody). W połowie gotowania dodajemy plastry kiełbasy oraz powidła. Całość doprawiamy dodatkową porcją sosu sojowego/ soli oraz świeżo zmielonym pieprzem. Oczywiście, nie muszę wspominać, że im częściej odgrzewamy bigos, tym jest on lepszy, a czas dodaje mu szlachetności. Myślę, że po 2-3 dniach, nabiera zamierzonego smaku.

Kapustę obieramy z zewnętrznych liści, wycinamy twardy głąb ze środka, a resztę siekamy na drobne kawałki.

nóż kuchenny – VICTORINOX

[współpraca]

Boczniaki dokładnie myjemy i kroimy na podłużne paski.

Wskazówki:

Bez dobrych składników nie ma dobrego bigosu – warto zadbać o naturalnie kiszoną kapustę oraz (jeżeli się decydujemy na mięso) to ze sprawdzonego miejsca. Dla mnie ta wersja bigosu z boczniakami i sosem sojowym zupełnie smakowo wystarcza, i nie potrzebuję wzbogacać go o porcję mięsa. Pozostawiam do Waszej decyzji. Jeżeli kupujecie kiszoną kapustę, zwróćcie uwagę na jej kolor i zapach – powinno mieć delikatne żółte zabarwienie (nie biała), a w zapachu nie powinno być czuć octowych nut. Jeśli przed gotowaniem, uznacie, że w smaku jest zbyt kwaśna – to polecam ją przepłukać przed gotowaniem.

Dla wzmocnienie smaku – pokrojone boczniaki wcześniej możemy zamarynować w sosie sojowym, np. przez 1 godzinę – a później dodać do bigosu. Jeżeli nie mamy pod ręką powideł, możemy dodać konfiturę z żurawin.

Kategorie:

19 odpowiedzi na “Mój sekretny składnik świątecznego bigosu, czyli co kuchnia, to inny smak”

  1. Wypróbuję Twój pomysł . Ja dodaję suszone śliwki i ziarna jałowca. Lubię ten aromat.

    • Zosia

      Tak, ziarna jałowca też dodaję, dzięki że przypomniałaś :) Jak samopoczucie przedświąteczne?

    • Bardzo źle, niestety:-( W tym roku u mnie święta odwołane:-( Niestety źle znoszę sytuację w związku z pandemią. Prawdę mówiąc coraz gorzej, być może na prowincji jest inaczej. Niestety w Poznaniu dzieci są non stop na kwarantannach przez anonimowych uczniów lub nauczycieli zgłaszających pozytywne wyniki testów. Wtedy nie przysługuje twojemu zdrowemu dziecku nawet wizyta u lekarza. Modlisz się, żeby nic się w tym czasie nie wydarzyło. Do domu wparowuje ci co chwila policja. Naprawdę tak wygląda sytuacja u nas. Być może nie na wschodzie kraju, być może nie w małym miastach, ale u nas w Poznaniu już tak. Jestem zmuszona zaszczepić dzieci, bo nie da się inaczej żyć… jak opisać taki system?

  2. ZOSIEŃKO SKĄD TEN PIĘKNY SWETEREK – OCH JAK JA KOCHAM TWOJE ŚWIĄTECZNE WPISY :)))))) KAŻDE ZDJĘCIE DO MAGIA I TAKA PRAWDZIWA I AUTENTYCZNA :)

  3. Zosiu,

    Takie kadry ciesza oko, zawsze! Pieknie i klimatycznie :)

    A bigos na pewno przepyszny.

    Pozdrawiam,
    Marta

    • Zosia

      Marto, cieszę się, że nadal cieszą :))) Uściski przedświąteczne… coraz bliżej wigilii!!!

  4. Uwielbiam zapach bigosu! Ale jeść nie bardzo :)

    • Zosia

      hahahah a wiesz, że ja kiedyś też tak miałam, ale chyba dojrzałam :) Serdeczności!

  5. Dzień dobry Zosiu:)
    Bigosu z boczniakami przyznam się nigdy nie robiłam, ba nawet nigdy nie jadłam:) Trzeba spróbować. U mnie bigos zawsze z podgrzybkami, śliwkami, przesmażoną cebulką, przyprawami. Czasem z mięsem. czasem bez, w zależności od zachcianki:) Moim sekretnym składnikiem jest starte na grubej tarce małe jabłko i ocet balsamiczny w ilości wprost proporcjonalnej do stopnia miłości…:) W granicach rozsądku rzecz jasna.
    Szczęśliwych, zdrowych i spokojnych Świąt Zosiu:)
    Pozdrawiam serdecznie,
    Ania z Łodzi

  6. Zosiu, zdjęcia piękne i jak zwykle wyczarowałaś cudowną atmosferę.
    Przepis ciekawy, inny. Gotuję bigos , chyba b. tradycyjnie,,grzyby borowik szlachetny, śliwka wędzona, czerwone wino, dobre wędliny.
    To przepis jeszcze mojej Babci i Cioci, i ja gotuję wg. tych przepisów, wspominając bliskich, których przy wigilijnym stole już nie ma od lat.
    Trudne czasy, nie tylko przez pandemię, ale nie dajmy się .To od nas , od naszego nastawienia zależy, jak spędzimy święta.
    Pozdrawiam Ewa

  7. Zosiu fajnie było Cię usłyszeć na stories😉! Powiesz jak został stworzony Twój stół? Jest cudny!

    • Zosia

      Asiu, dziękuję. A co do stołu, to był zmontowany przez stolarza, a następnie nałożona płyta z marmuru od kamieniarza e-stone.pl

  8. Gosiu,
    pierwszy raz przygotowuje sama Święta i korzystam z Twojego przepisu. Bigos właśnie się gotuje, trzymaj kciuki! <3
    P.S. Atmosfera ze zdjęć czuć aż w Poznaniu! Spokojnych Świąt! ;*

  9. Zosiu of course :D To już chyba zimowe przesilenie :D

  10. Drodze Zosiu, bigos to jest genialne danie, najgenialniejsze w polskiej kuchni. Chyba najastarsza znana polska potrawa. Sama genezą powstania jest fascynująca – nasi przodkwie jako prowiant w podróż zabierali właśnie bigos w kociołku. Odgrzewali, często zamrożony, na kazdym postoju, dorzucali świeże kawałki mięsa, kapustę. Genialność dobrego bigosu właśnie dzieki podróżowaniu powstała.
    „W kociołkach bigos grzano” pisał Mickiewicz w „Panu Tadeuszu”.
    Sekretem wybornego bigosu jest długie gotowanie, odgrzewanie, ponowne odgrzewanie, przez co najmniej 3 dni. Dopiero wtedy składniki nabierają harmonii i niepowtarzalnej synergii smakowej. Sekretnych składników raczej nie ma, bo co gospodarstwo to podobny, ale jednak różnorodność – nie ma jednolitego przepisu na bigos. Przyrządzanie potrawy otwiera drogę do kreatywności, jak w podanym wyżej przepisie. Granice wyznaczają jedynie kapusta koniecznie kiszona (nie kwaszona), mięso koniecznie wyborne (bez mięsa to jedynie kapusta – nie bigos) i długie gotowanie, zamrożenie, odgrzewanie – koniecznie przez co najmniej 3 dni. Genialny smak dobrego bigosu właśnie dzięki wielokrotnemu odgrzewaniu powstaje, a najlepiej smakuje gdy się kończy.
    Sami przyrządzania bigos czasami na Sylwestra, gdy zostają resztki dziczyzny po świętach. Jedynie z kiszonej kapusty i mięsa, szczególnie resztek dziczyzny ze świąt – bażantów, sarniny oraz szynki z dzika, nawet kaczki, czerwone wino, troche suszonych prawdziwków. Nie dodajemy kiełbasy, powideł, pomidorów etc.
    W tym roku Sylwester jednak musiał obyć się bez bigosu. W pandemii wspomagamy gastronomię, zamawiamy gotowe dania z restauracji, wiec resztek nie było. Zreszta i tak zdecydowaliśmy się na „francuskie” święta – ostrygi, owoce morza, bouliabasse, i tradycyjny bouche de noël.
    Przeczytałam ostatnio, ze na skutek pandemii w Warszawie zostały zamknięte jedyne dwie restauracje z gwiazdkami Michelin. Wspomagajmy gastronomię w pandemii, nie tylko ze względu na sztukę kulinarną, ale również ze względów społecznych i towarzyskich.

Dodaj komentarz