Skip to main content

DAILY FOOD DIARY

Pamiętam, jak będąc dzieckiem – już na tyle świadoma zmiany pór roku – bardzo chciałam uchwycić ten jeden moment, kiedy naprawdę przychodzi wiosna. I nie chodziło mi o topienie Marzanny, które nawet wtedy wydawało mi się czymś dziwnie atawistycznym i surowym…Tylko o ten cichy, prawie niezauważalny moment, kiedy na gałązce pojawia się pierwszy zielony pąk. Kiedy zimowa cisza, uśpiona mrozem, nagle zaczyna się odzywać – jakby bez zapowiedzi. Od ponad trzech tygodni budzę się codziennie około czwartej nad ranem. Uchylam lekko okno i słyszę donośny koncert ptaków – jakby specjalnie dla tych, którzy nie chcą przegapić chwili, w której wszystko zaczyna się od nowa. Jest w tym brzasku poranka jakaś szczególna świeżość – delikatna, jeszcze nieporuszona. I myślę, że to właśnie uważność pozwala naprawdę zobaczyć początek wiosny. Nie w kalendarzu, ale w tych małych, żywych znakach. Kto wie, może udało mi się ją zarejestrować w tych poniższych kadrach?!

Z okazji nadchodzącej Wielkanocy mam dla Was małą niespodziankę. Przy zapisie do newslettera Czytelnicy bloga otrzymają -15% zniżki na moją najnowszą książkę.

Link do książki tutaj.

Marcowe wieczory już coraz dłuższe! P.S. Ja też uległam urokowi Carolyn (chociaż gra aktorska głównych bohaterów to już inna kwestia :P) i teraz w mojej garderobie dominuje więcej bieli i czerni :)

Idealna sałatka do obiadu to taka, która wykorzystuje wszystkie resztki z lodówki (brokuły, tuńczyk, tofu, koperek, cebula, czosnek).

O tym jak planuję moje tygodniowe zakupy i bez jakich produktów nie wyobrażam sobie naszego menu, przeczytacie tutaj.

Testowanie przepisów na Wielkanoc, to jedno z moich ulubionych zadań podczas pracy. Ten torcik kanapkowy okazał się prawdziwym HITEM i pojawi się na na nie jednym stole wielkanocnym!

Te piękne dodatki znajdziecie w Medicine.

Wielkanocne przygotowania – pierwsze bazie, rzeżucha i gorąca brioszka.

Poranny kurier z moją ulubioną treścią. Dziękuję za pamięć Miesięcznik Znak.

Dobry ser, jajka i świeże warzywa i owoce to mój sposób na rodzinne śniadanie.

A to mój szybki lunch przed wyjściem na spacer. Sałata, reszta pomidora ze śniadania, awokado, czosnek, garść migdałów i tuńczyk. Na górę trochę koperku, oliwy i sól.

Wiosna przyszła nad morze!

Na naszym tarasie jeszcze sporo pracy, ale już można delektować się pierwszym słońcem i domowym koktajlem.

Niezmiennie od lat, po najpiękniejsze i najświeższe kwiaty chodzę do Narcyza.

Tak, tak zdarza mi się zapisywać viralowe sałatki, które wydają się banalnie proste. Tę, też kiedyś zapisałam, ale przepis gdzieś przepadł. Zostało tylko wspomnienie smaku, więc spróbowałam odtworzyć go z pamięci…tutaj pozostawiam Wam nagranie i przepis.

Dla jednych sałata, dla innych zupa pomidorowa.

Mój poziom żelaza zawsze był raczej lichy, dlatego postanowiłam wzmocnić swoje menu i częściej sięgać po buraki. Tu na talerzu: pokrojone plastry ugotowanych buraków, feta, sok z pomarańczy, kawałki pomarańczy, natka pietruszki i odrobina soli wędzonej

„Piękne życie” i proste przyjemności.

Twaróg ze Strzałkowa, prażone migdały, komosa ryżowa, mus morelowy przywieziony z Południowego Tyrolu i ciepła woda z cytryną. Kawa będzie później :)

Poranki z moją Magdą z Flow (w tym roku mijają nam trzy lata).

Nie można pójść spać bez krótkiej partyjki, a jak?!

Wieczorne mierzenie :)

Poranna mimoza. Zawsze gdy na nią patrzę, wracają do mnie włoskie nastroje – ciepłe powietrze, pierwsze promienie słońca i zapach wiosny unoszący się w wąskich uliczkach. We Włoszech mimoza jest symbolem wiosny i kobiecości. W dniu Festa della Donna, czyli 8 marca, mężczyźni podarowują kobietom gałązki żółtej mimozy – lekkiej, delikatnej, a jednocześnie pełnej życia. Kwitnie właśnie wtedy, gdy przychodzi pierwsze prawdziwe ciepło. Dlatego dla wielu Włochów zapach mimozy oznacza początek nowej energii, światła i długich spacerów w słońcu. Może właśnie dlatego jedna mała gałązka potrafi przenieść mnie myślami gdzieś między włoskie piazze, kawę na tarasie i powoli budzącą się do życia wiosnę.

Poranki i pierwszy raz nałożone białe trampki bez skarpet :)

Leniwe sobotnie śniadania.

Uwielbiamy zielony – nie tylko na talerzu.

Z pomocnikiem zawsze raźniej – czyli w trakcie przygotowania pasty jajecznej dla swojej siostry :)

O słynnej kurze z Paryża napisałam kilka słów tutaj.

Moje wewnętrzne dziecko już dłużej nie chce czekać na wielkanocne dekoracje!

Praca!

Znacie to uczucie, kiedy wieczorem nachodzi Was ochota na makaron?

Przed ważnym spotkaniem od którego będzie dużo zależało :)

To poranne światło, które zwiastuje piękne i nieco cieplejsze dni.

Prosto, szybko i zdrowo. Pieczone bataty z masłem czosnkowym i wędzoną solą.

Czekając na Nich :*

Pierwsze zielone szparagi (a babeczki drożdżowe na deser, ale pod warunkiem zjedzenia warzyw, nie inaczej!)

Pssst… kto już widział przepis na wielkanocną bezę Rafaello?

Backstage.

Ten duet zawsze o mnie pamięta! Dziękuję redakcji Vogue i Topestetic.

Przed nami piękne, wiosenne święta wielkanocne. Niech będą dla nas powiewem świeżości, momentem wybudzenia i ożywienia. Może dla niektórych nową energią. Promykiem, który przynosi nadzieję – cicho, ale wystarczająco, żeby poczuć, że wszystko znów zaczyna się układać. Dziękuję Wam z całego serca za każdą obecność tutaj, Zosia

Artykuł powstał we współpracy z Medicine,

7 Odpowiedzi do “DAILY FOOD DIARY”

  1. Dzień dobry. Dlaczego wspomniała Pani o grze aktorskiej w serialu o JFK Jr i Carolyn Besette? Czy uważa Pani że była dobra, czy raczej się Pani nie podobała? Pytam dlatego, że obejrzałam serial i osobiście uważam że aktorzy bardzo pasowali do swoich ról.
    Pozdrawiam:)

  2. Jak tu pięknie u Ciebie Zosieńko!
    Ps. Mnie też sie nie podobała gra aktorska…slabe umiejętności!
    Ps2 Zosiu, pięknie napisalaś wstęp🫠🤍

  3. Zosiu, jak zawsze ciepło, przytulnie i dobrze. Fajnie tu być i zawsze wracać w internetowe przytulne 4 kąty u Ciebie :*

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany.