
Macierzyństwo po raz trzeci. Chyba właśnie tak je sobie wyobrażałam. Z całym tym pięknym chaosem, nieustanną logistyką i poczuciem, że doba mogłaby mieć kilka dodatkowych godzin. Bo przy trójce dzieci nie chodzi przecież tylko o to, żeby wszystkich nakarmić, ubrać i jakoś sprawnie przeprowadzić przez dzień. Każde z nich jest na zupełnie innym etapie życia, z innymi potrzebami, emocjami i własnym światem, do którego chcę mieć dostęp. Jedno potrzebuje moich ramion, drugie wspólnej zabawy, a trzecie rozmowy, najlepiej wtedy, kiedy akurat próbuję zrobić pięć innych rzeczy w tym samym momencie. I chyba właśnie ta emocjonalna logistyka jest dziś moim największym, ale też najpiękniejszym wyzwaniem.
A gdzieś pomiędzy tym wszystkim jestem jeszcze ja. W nowej roli mamy trójki, ale przecież wciąż ta sama, z potrzebą tworzenia, fotografowania, gotowania i dzielenia się z Wami kawałkiem naszej codzienności. I wiecie co? Czuję ogromną wdzięczność, że przez te wszystkie lata, dzięki Wam, mogłam stworzyć sobie takie miejsce i pracę, do której mogę wracać w swoim tempie. Że mimo upływu czasu, zmieniających się trendów i kolejnych etapów mojego życia, Wy nadal tu zaglądacie.
To naprawdę wiele dla mnie znaczy :*

Pewne rzeczy się zmieniły, ale inne pozostały na swoim miejscu, jak moje zamiłowanie do estetyki.

Jako mieszkanka Orłowa, wiedziałam, że wózek, na który się zdecydujemy musi mieć koła, które poradzą sobie na piasku | Bugaboo

Mommy’s outfit – koszula i białe spodnie :)

Odkąd zostałam mamą trójki jeszcze bardziej pilnuję naszych slow moments. Bo umówmy się, same się nie wydarzą. Mój sposób? Planuję je z wyprzedzeniem, tak samo jak wszystkie inne ważne rzeczy. Bo odpoczynek też zasługuje na miejsce w kalendarzu.

Kiedyś obawiałam się dłuższych spacerów czy wyjazdów z maleńkim dzieckiem. Dziś wiem, jak wiele zmienia moje własne nastawienie. Kiedy jestem spokojna i pewna swojej decyzji, ten spokój udziela się całej naszej małej ekipie.

Każde z dzieci ma inne potrzeby, często w innym momencie. Dlatego z mężem planujemy konkretne okienka w ciągu dnia, żeby pobyć choć chwilę sam na sam z każdym z nich-bliskość buduje się właśnie w tych małych, codziennych momentach.

Nie przestaje mnie zachwycać, jak wiele my, kobiety, potrafimy dać z siebie dla tych, których kochamy. Ile w nas siły, czułości i pokładów miłości, o których istnieniu czasem same nie miałyśmy pojęcia.

Jedna ręka karmi i tuli niemowlaka, druga przytula szkolniaka, a oczy, uszy i serce starają się nadążyć za światem nastolatki. A co z tego wszystkiego wyjdzie? Okaże się, kiedy dorosną.

Im szybciej świat gna, tym bardziej ja zwalniam. I coraz lepiej mi z tym. Tak, wiem, żyję w swojej bańce, ale dorosłam już do momentu, w którym nie muszę się z tego tłumaczyć. Wiem, kogo chcę mieć blisko, na co poświęcać czas i czym wypełniać naszą codzienność.

Lubię zabierać moje dzieci do miejsc, które mają swoją historię i duszę. Za którymi stoją ludzie, ich pasje, marzenia i lata zaangażowania. Chcę, żeby od małego miały okazję poznawać taki świat, dostrzegać w nim coś więcej niż tylko piękne wnętrza. Bo zawsze wiedziałam, że człowiek bez pasji to smutna dusza.

Okłady z maluszka to moja nowa skincare routine! A po drugiej stronie obiektywu „Charlie i fabryka czekolady”, oglądaliście?

Przepisu na to gnocchi, jeszcze Wam nie podam, ale obiecuję, że już niedługo! Stay tuned. :)

Tylu mamy wspaniałych ludzi wokół siebie!

Mój ulubiony widok o poranku.

Teraz moje obiady są jeszcze szybsze niż zwykle. Tu mój niezawodny patent czyli pomidorowa z pieczonych warzyw.


Jesień w tym roku jest dla mnie szczególnie magiczna.

Gdyby nie temperatura, mogłabym pomyśleć, że to letnie spacery. Światło, pogoda – wszystko się zgadza.

Czy tylko ja czuję tu klimat letniego wieczoru?

Orłowski kadr z plantów.

Wiedziałam, że jednym z pierwszych miejsc do których pobiegnę po porodzie będzie mój ukochany Piątek w Oliwie. Jak zwykle przepyszne!

Kolejny powód dla, których kocham jesień to ten widok za oknem.

… no i za szarlotkę! Przepis znajdziecie tutaj.

Tymczasem w naszym domowym biurze, pracujemy nad nowym projektem. Będzie bardzo ..osobisty! :)

Każda mama i nie tylko powinna znać te produkty. Francis&Henry robicie to najlepiej!

Nie będę narzekać na ciężkie nocki, ale będą znaki :)

Moje dolce vita.

Le squad.

O różnicy wieku między moimi dziećmi, będę jeszcze pisać, ale już teraz chcę Wam powiedzieć, że ma ona wiele plusów.
Jeden z nich widoczny na zdjęciu :))

Pamiętam, jak wiele lat temu, w 2010 roku, byłam na otwarciu Villi la Fleur w Konstancinie. Wtedy była tylko jedna willa, dziś są już dwie, a miejsce nieustannie się rozwija. Piękny przykład tego, jak pasja kolekcjonerska Marka Roeflera przerodziła się w coś naprawdę wyjątkowego. Najlepszym dowodem jest obecna wystawa Meli Muter – pełna emocji, wrażliwości i sztuki, która nie pozostawia obojętnym.


Z moją matcha trend setterką.

Manto Café | Warszawa


Czekając na ulubione słodkości ze Słodki Słony | A tu, czuję się jak na śniadaniu u Tiffa… przepraszam, u MLE! Kawa jest, wymarzona witryna jest, croissant też. W tym modelu swetra, mogłabym przechodzić całą jesień, aż do …lata!



Ten sam kadr, tylko trzydzieści lat temu, też tu byłam i karmiłam kaczki :)

O konkursie, który trwa do końca soboty, czyli do 31.10. do godziny 23:59 (więcej na temat konkursu możecie poczytać tu).

Fenomen deli, co macie dzisiaj dla mnie dobrego? Jestem wcześnie, bo o 7:50 :)

Te drożdżówki ze śliwką i cynamonki z pewnością wracają ze mną do domu.

Jeśli istnieje coś takiego, jak zachcianki kobiety karmiącej, to ta bagietka czosnkowa jest jedną z nich.

Ktoś właśnie jest oficjalnie na wagarach ze swoim młodszym bratem i delektuje się lodami na orłowskim molo. Ja osobiście mu zazdroszczę :))


Jesienne prezenty od Homla (piękny koc, polecam ten odcień brązu z błękitem).

Poranny Sopot i urok jego słynnych werand.

Jeden z lepszych przepisów, który ostatnio pojawił się na tym blogu!

A teraz biegiem przez moje ukochane Trójmiasto! Czekałam na ten moment dziewięć miesięcy!
[Artykuł powstał przy współpracy z Bugaboo, Francis & Henry]
Uwielbiam tu wracać! Gratuluję, Zosiu. Chętnie poczytam więcej na temat różnicy wieku między dziećmi. Jestem mamą dwójki z różnicą niecałych 4 lat i bardzo sobie chwalę, myślę, że przed nami za jakiś czas jeszcze jeden dylemat w tej kwestii ;) chciałam Cię również zapytać (nie wiem czy już kiedyś odpowiadałaś) o ten wspaniały, srebrny puchar/wazon – czy to vintage czy współczesny przedmiot (skąd?)? Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkiego dobrego!
Kochana Zosiu,
bardzo to miłe, że tak doceniasz swoich czytelników:-) Czytając co miesiąc Twoje słowa utwierdzam się w przekonaniu, że NAJważniejsza jest dobra codzienność. W dzisiejszych czasach potrzebna jest własna bańka: w końcu mamy jedno życie;-)
Też lubię ten zakątek przy Mokotowskiej i Koszykowej, a ostatnio La Bomba skradła moje serce.
Ciepełka i szczęścia w spełnieniu!
Uściski z południa PL
Marta
Pani Zosiu! Tak czekałam na mój ulubiony cykl właśnie w tak pięknym miesiącu dla Pani🥰 taki czuły, mega ważny i cudowny czas❤️ pozdrawiam serdecznie i proszę dbać również o siebie 💪
Piękne kadry jak zawsze! Dziękuję i życzę przyjemnego czasu na macierzyńskim .pozdrawiam serdecznie Kasia z Wrocławia
Ślicznie, Zosiu! Jedyne, czego mi szkoda to, że nie jestem młodsza i nie mogę się naśladować tak dobrych wzorców.
Chociaż jak patrzę daleko wstecz, bo mój najstarszy syn ma 18 lat za chwilę, to nie robiłam aż tak źle, ale zdecydowanie mogło być spokojniej i w rytmie, bez konieczności słuchania wszystkich tych okropnych ludzi wokół. Widzę, że jest tego mniej i przebijają się inne wzorce, więc kobiety mają też więcej odwagi żyć dobrze. Szczególnie wyjazdy z bobasem. Z moim synem pierwszy wyjazd odbyłam, gdy miał dopiero 1,5 roku. Lubię wszystko u Ciebie. Cenię Cię za autentyczność. Bliska mi jest promowana przez Ciebie estetyka. Cieszę się z Twojej obecności w sieci.
Jej, ileż tu dziś ciepła, miłości i najczystszej radości! 😍 Od razu widać Zosiu, że trzecia pociecha była Twoim wielkim marzeniem, gratuluję więc Synka i cieszę się, że się ziściło :) :) Jesteś wspaniałą mamą – bardzo chętnie przeczytałabym wpis o tym, jak widzisz macierzyństwo dzisiaj, a jakie podejście miałaś 14 lat temu. Myślę, że byłaby to bardzo inspirująca opowieść, pełna życiowej mądrości i dojrzałości. Gratuluję pięknej rodziny (nie mogę napatrzeć się na Hanię, jaka śliczna! A przecież nie tak dawno to Ona była taka malutka…). Uściski z Wielkopolski!
♥️♥️♥️
Kochana Zosiu, ile tu piękna, czułości i miłości! Twoje wpisy są zawsze tak niezwykle kojące i wzruszające. Z Twoich zdjęć bije teraz coś nowego i nieuchwytnego, czuć, że patrzysz na świat przez pryzmat nowej miłości♥️ Tworzycie naprawdę piękną rodzinę. Dziękuję, że z nami jesteś♥️