
Coraz częściej dochodzę do wniosku, że w dobrym jedzeniu nie chodzi o wymyślne składniki, skomplikowane przepisy czy kolejne kulinarne odkrycia. To raczej sztuka prostoty i świadomych wyborów, których dokonujemy każdego dnia. Bo trudno oczekiwać, że będziemy czuć się dobrze, jeśli na co dzień karmimy nasz organizm wysoko przetworzonym jedzeniem. Możemy sięgać po najlepsze suplementy, ale żaden z nich nie zastąpi tego, co regularnie kładziemy na talerzu. Ale Wy, kochane Czytelniczki bloga to i już wiecie, więc chyba Was nie zaskoczę :)

Skład:
1 pęczek natki pietruszki
1 pęczek koperku
1 słoik suszonych pomidorów w oliwie
1/2 słoiczka kaparów
1 mała czerwona papryka
1 czerwona cebula
1 puszka czerwonej fasoli
1 puszka białej fasoli
kilka filetów anchois (opcjonalnie)
oliwa z oliwek
ocet śliwkowy
1/2 soku z cytryny
świeżo mielony pieprz
wędzona sól Maldon

A oto jak to zrobić:
1. Fasolę odsączamy z zalewy, przepłukujemy pod bieżącą wodą i przekładamy do dużej miski. Natkę pietruszki i koperek drobno siekamy. Suszone pomidory kroimy w cienkie paski, paprykę w drobną kostkę, a czerwoną cebulę w możliwie najcieńszą kostkę. Do fasoli dodajemy posiekane zioła, suszone pomidory, paprykę, cebulę i odsączone kapary.
3. Całość skrapiamy obficie dobrą oliwą z oliwek, odrobiną octu śliwkowego i sokiem z cytryny. Doprawiamy świeżo mielonym pieprzem i delikatnie mieszamy. Filety anchois układamy na górze. Na końcu dodajemy kilka płatków soli Maldon (pamiętajmy, że kapary i anchois są już wystarczająco słone).
4. Gotową sałatkę odstawiamy na kilkanaście minut, żeby smaki mogły się połączyć. Najlepiej smakuje w temperaturze pokojowej, z kromką dobrego chleba.






Jeszcze nie ma komentarzy