6 czerwca 2020

Daily food diary

*    *    *

Tak, wiem jestem monotematyczna. Ciągle tylko morze, jedzenie, dzieci i dwudziesty siódmy kadr piwonii :) Ale tak wygląda dla mnie prawdziwe szczęście, o które modlę się, żeby trwało jak najdłużej… Zapraszam Was zatem na (dość) długie podsumowanie maja.

Orłowo, wejście na plażę nr 17 (od trzydziestu paru lat ten widok cieszy, za każdym razem tak samo :)

Powroty z targu są bardzo fotogeniczne :)

Domowy makaron z twarogiem ze Strzałkowa (z odrobiną tartej skórki z cytryny, wanilią i miodem) z truskawkami. Porcje miały być dla dzieci…

Piwoniowe szaleństwo – a to dopiero początek :)

Kwiatki będzie kochał po mamusi :*

Zazdrościmy Włochom więc sami zabraliśmy się do roboty!

Pierwsza porcja!

… i kolejne! Dla dorosłych z tuńczykiem, czosnkiem, pietruszką, oliwkami, cebulą i oczywiście parmezanem, a dla dzieci z truskawkami. Nie wiem w sumie, kto komu pierwszy podbierał :D

Nowość! Pięknie wydana książka kulinarno – artystyczna nie tylko do gotowania. Mamucie przysmaki 

Kiedy Twój mąż dba o Ciebie…

Kolejna porcja piwonii – tym razem chciałabym zwrócić Waszą uwagę na ich kolor. Zdjęcie zostało zrobione w pracowni florystycznej Narcyz

A taką barwę nabrały po dwóch dniach! Przyroda nigdy nie przestanie nas zaskakiwać :)

Ulicami Sopotu (jeżeli lubicie oglądać sopockie werandy, to polecam ul. Parkową)

Trudno nie ukryć radości – moja buzia uśmiecha się do Was z pierwszych odwiedzin po otwarciu restauracji.

 W ramach promocji pomorskich smaków, testujemy kuchnię restauracji Szafarnia 10. 

No co tu dużo mówić – praca marzeń!

Piękno ukryte w szczegółach – wystarczy czasami nieco wyżej unieść głowę.

Kiedy Twoja przyjaciółka doskonale wie co kochasz – dziękuję Katarzynka :*

Oficjalne rozpoczęcie sezonu kruchych tart owocowych (tutaj bardzo podobny przepis, tylko na wierzch ciasta, dodałam świeże owoce)

Ta chwila tylko dla mnie i uznałam, że wymaga uwiecznienia :)

Pomidory malinowe. To jeszcze nie to, ale i tak smak lepszy od tych kwietniowych.

A kuku – chowam się przed niemowlakiem!

,,Pokaż mi swoją bibliotekę”

To zawsze jeden z pierwszych gestów, który wykonuję, gdy odwiedzam nowo urządzone mieszkanie przyjaciół (może to trochę niegrzeczne:)) ale trudno się powstrzymać. Ola Rybka – miłośniczka książek, czytania, nauczycielka języka polskiego, mama dwójki dzieci i … moja Czytelniczka, właśnie wydała wspaniałą pozycję. O tym, kto najchętniej czyta w toalecie i kto trzyma tam książki swoich ulubionych pisarzy? Dla kogo Pięćdziesiąt twarzy Greya to pozycja obowiązkowa, a kto bierze do ręki powieści tylko ,,z przyzwoitości„. Zajrzyjcie koniecznie, bo warto.

Gdy nie masz pomysłu na obiad, ugotuj gar makaronu i podaj z domowym pesto.

Moja bardzo powoli rozwijająca się miłość do boczniaków – a to dzięki nowej książce Marty Dymek (niedługo opowiem coś więcej).

Poproszę cały talerz, z uwzględnieniem dokładki.

Pesto. Niezależnie od tego czy mam pod ręką pietruszkę, bazylię, rukolę czy liście po rzodkiewkach – zawsze wychodzi. Jedyne stałe elementy to parmezan, oliwa i czosnek. Nawet orzeszki pinii zamieniam na pestki dyni lub słonecznika (wcześniej prażę na suchej patelni). A z czym Wy najchętniej w tygodniu jecie makaron?

Mam wrażenie, że w tym roku za mało się nacieszyłam się tym zapachem.

Popołudniowa drzemka.

Całować można bez końca!

Piwonie, kadr nr 325!

Ulubiony domowy kąt :*

,,Panie Gustawie, przedstawiam Panu, Pana Misia. Proszę bądź dla niego łagodny i szarmancki!” 

Jeśli poszukujecie dla swoich pociech albo młodszych przyjaciół prezentu ,,z duszą” to zajrzyjcie do Royal Rabbits. Osobiście najchętniej zamówiłabym wszystkie mini dzieła, tylko pustych ścian nam brak. Dla wszystkich czytelników bloga MCE mam rabat w wysokości 20%  na wszystkie produkty z kodem rabatowy: MCE20

5 minut tylko dla siebie. Co byście zrobili?

Domowe historie :*

Przebudzenie nr 1

Przebudzenie nr 2

Dzień Dziecka traktujemy poważnie i wszyscy razem świętujemy. Żaden domownik nie może być pokrzywdzony!

Orłowo, godzina 19:00.

Kiedy tata kąpie młodszego domownika, my urywamy się z Mamą na krótką przejażdżkę!

Kijaszek dla Gustawa!

Alejkami wzdłuż plaży w drodze do Sopotu. Kto potrzebuje krótkoterminowej terapii, zapraszam popatrzeć :)

Czy widzicie to szczęście w tych oczach?

W ogrodzie coraz piękniej!

Szukamy podobieństwa :)

Kiedyś trochę z przymrużeniem oka przyglądałam się czarno-białym książeczkom dedykowanym dla dzieci półrocznych i starszych. Do momentu, aż sami nie wypróbowaliśmy. Efekt niesamowity – żałuje, że z Hanią nie byłam taka mądra :P. Proste czarno-białe ilustracje, które wspaniale służą do nauki rozpoznawania kształtów (a swoja drogą, to autentyczne malarstwo paleolitu). To cudo z naszej ukochanej sopockiej księgarni Ambelucja.

Usypianki :*

Obiecuje, to już ostatnie ujęcie!

Urodzinowy tort to wcale nie taka łatwa sprawa.

Z każdym rokiem oczekiwania coraz większe :)

Kategorie:

44 odpowiedzi na “Daily food diary”

  1. Ślicznie, to wszystko nazywamy szczęściem: rodzina, dom i piękne otoczenie no i zwierzęta. Kijaszek dla Gucia- uśmiałam się 😊

  2. Dla mnie też Zosiu z tym szczęściem😊 i mimo że pracuję i to z powodzeniem zawodowo, to prawdziwe szczęście znajduje w domu w codziennych czynnosciach. Szykuje sie powoli do pierwszych samodzielnych dzemow z truskawek🍓🍓🍓

  3. Uwielbiam pani wpisy, wspaniałe fotografie i taki spokojny przekaz. Ale muszę się zapytać z jakiego targu te piękne pomidory ( nie jestem z Gdyni)

  4. Zosiu, czekałam z niecierpliwością… A teraz delektuję się każdym słowem i zdjęciem. Dzięki serdeczne za te miłe chwile, kiedy mogę zrelaksować się zaglądając do Was! :-*

  5. Zosiu!Każdy Twój wpis ,,Daily food diary” zachwyca wciąż na nowo! Jest cudnie! Wszystkiego dobrego dla Ciebie i Twoich bliskich! Zabieram się za tort na 4te urodziny mojej coreczki!

  6. Dziękuję za ten wpis, za pozytywne inspiracje, za szczęście i radość .
    Pozdrawiam serdecznie 🌻

  7. Uwielbiam Twój blog ❤️

    A czy do twarogu z makaronem dodajesz jeszcze np. Śmietanę? :)

  8. Wreszcie się doczekałam. Było warto, zresztą jak zawsze. 🌺🌺🌺

  9. Piękne podsumowanie miesiąca, jak zawsze.
    Piwonii nigdy dość – są tak wdzięczne do fotografowania;-) A z drugiej strony sezonowość co roku sprawia, że jakoś nie zdążam się nimi w pełni nacieszyć…

    Obłędne nadmorskie kadry – pomimo tego, że jestem lokalną patriotką i kocham Warszawę, to jednak do Orłowa zawsze bardzo chętnie wracam (już za tydzień, pierwszy raz z moją córką i trzeci z moim synem:-)).
    Nie wiem co w tym miejscu jest takiego, ale mimo, że nie jestem stąd, to czuję się tu jak w domu…

    Pozdrawiam ciepło
    Emilka

  10. A moja miłość do Twojej twórczości rozwinęła się bardzo szybko,właściwie była od pierwszego wejrzenia🤗W życiu o to właśnie chodzi,żeby od ponad trzydziestu lat zachwycało nas to samo miejsce i nie nudził 325 kadr piwonii!💚💚💚💚
    Pozdrawiam,
    Aga

  11. Zosiu, jak dla mnie może być i 356 kadrów piwonii i ciągle mało!

  12. Zosiu, właśnie taką codzienność jest najbardziej urzekająca. Te same (pozornie) widoki i te same chwile. Dają poczucie szczęścia, a jednocześnie (przynajmniej we mnie) poczucie ulotności. Ps. Rozumiem Twoją miłość do piwonii- codziennie doglądam, które już zakwitły. Niestety bzy i kalina już przekwitły. Za to kalina bardzo efektownie- moja prawie dwuletnia córeczka biegała wołając:”śnieg mamusia! Zjobie bajwana!” Cudowne chwile!

  13. Zosiu! Dziękuję za miłe słowa o książce!
    A Twoje kadry zachwycają jak zawsze:)
    Uściski!!!

  14. Zosiu, kto jest autorem tych pięknych małych rysuneczków, które zdobią Twoją stronę?
    Pozdrawiam!

  15. Kochana Zosiu,
    dziękuję Ci za ten cudny wpis z ulubionej serii:-*
    U nas też domowo-majowo: piwonie pachną obłędnie, truskawki coraz słodsze, a wczoraj zrobiłam boczniki z cebulką i jabłkiem z najnowszej „Jadłonomii”: marzenie!
    Przymusowe zatrzymanie pokazało nam jaka wartość tkwi w każdej chwili razem:-) Celebrujmy codzienność.
    Słoneczne pozdrowienia z południa PL,
    Marta:-)

  16. Mogę oglądać zdjęcia Twojego autorstwa godzinami, a każde ujęcie mojego ukochanego morza powoduje szybsze bicie serca 💕
    Pozdrowienia ze słonecznego południa kraju :)

  17. Ciekawa jestem Twojej biblioteki, jakie książki lubisz czytać?

    • Zosia

      Joanno, to strasznie trudne pytanie :) Wszystko zależy od nastroju i czasu, który akurat mam. Ale staram się wykładać na wierzch (w sensie, mieć pod ręką) te książki, które akurat czytam…a czytam niestety równolegle kilka. Teraz mam Dziennik Powrotu Sławomira Mrożka (leży przy wannie:), Pokaż mi swoją bibliotekę, Oli Rybki i Pies Baskervillów Arthura Conan Doyle :)

  18. Piwoni nigdy dosyć!:) Znajduje sobie wygodne miejsce i czytam Twoj wpis, analizuje przepisy…taka mala chwila dla mnie….. Piekne ujecia, uwielbiam Twoj styl ktory mnie inspiruje! Piekny obrus ktory widzialam juz wczesniej, czy mozna wiedziec gdzie taki kupic? Dziekuje za odpowiedz. Spokojnego wieczoru i czekamy na kolejna chwile dla siebie :)

  19. Jak zawsze piękne zdjęcia :-) w tym roku nie uda mi się zobaczyć morza na żywo, więc chętnie pooglądam je tutaj ;-)

  20. Zosiu, Twoje kadry nigdy nie nudzą ! :) Pięknie! <3
    Pozdrowienia :)

    • Zosia

      Sylwio, jak miło! Uściski na cały tydzień i dziękuję za odwiedziny :* p.s. swoją drogą bardzo wczesne :D:D:D

  21. Przepiękne zdjęcia, czekałam na ten wpis! :)
    Zosiu, skąd jest rzeźba/ figurka ze zdjęcia z książką „Mamucie przysmaki”?
    Pozdrowienia z Warszawy!

    • Zosia

      Marto, dzięki za odwiedziny :) Ta rzeźba, to pamiątka po naszym sąsiedzie rzeźbiarzu – niestety już nie żyje..

  22. Kocham Was !! ❤️❤️❤️

  23. Zosiu droga, nawet jesli juz w czerwcu, to tak pieknego tortu, jak ten na 8. urodziny dziecka, jeszcze nie wykreowalas! A byl juz piekny na matczyne urodziny, byla piekna Pavlova. Ale ten rozowy, piwoniowy najpiekniejszy!
    Piwonie tez najpiekniejsze, wiec nigdy za wiele!!! Z kwiatow, nawet tylko ich zdjec bije taka wspaniala, pozytywna energia, bogactwo mnogosci. Czy ktos wie, ze istnieje kilkadziesiat gatunkow piwonii. Te, ktore zmieniaja kolor jak na zdjeciach to Coral Sunset. Jedynym mankamentem pozostaje dosc niemila won przy dalszych zmianach koloru na zolty i ecru. Pieknie zmiena kolory, bezwonnie, dosc rzadki gatunek Command Performance. Najpiekniej pachna natomiast biale piwonie z gatunku Duches de Nemour. Najpopularniejszym gatunkiem jest Sarah Bernhardt, jak te rozowe na zdjeciach powyzej. Piwoniom czasami trzeba troche pomoc w rozwinieciu pakow w kwiat. Jedna ze sztuczek jest swoisty „masaz“, polegajacy na rozchylaniu platkow palcami, uprzednio zamoczonymi w letniej wodzie.
    Piwoniami mozemy sie jeszcze troche nacieszyc, bo sezon dopiero w pelnii, w przeciwienstwie do szparagow, sezon sie niestety konczy. Plantatorzy mogliby dalej zbierac, szparagi dalej moga rosnac, jednak z oplakanym skutkiem jakim bylby brak plonow w nastepnym sezonie. Natura potrzebuje czasu na regeneracje. Wiec nieublagany koniec sezonu 24. czerwca. Szparagi to bardzo delikatne warzywa, wiec najlepiej kupowac je w sezonie, najlepiej z regionu, choc najlepsze sa bezspornie te niemieckie, jednak w tym roku, niemieckie szparagi to byly jedynie nieosiagalne marzenia.
    Zosiu droga, w przyrzadzaniu szparagow, podobnie jak w wariacjach na temat wloskiej kuchni lepiej zapomniec o wlasnej milosci do piekarnika. Piekarnik szparagi jedynie „zamecza“, co dokladnie dokumentuja twoje zdjecia.
    Juz za 10 miesiecy nastepny szparagowy sezon pelen nowych mozliwosci, niemieckich szparagow, udanych prob kulinarnych w wydobywaniu smakowitosci tych delikatnych rarytasow.
    Usmiechy w kierunku najpiekniejszych piwonii, czerwcowo :) Trzymajcie sie nadal zdrowo :).

  24. Biedny pies w sukience. Tyle smutku w oczach.Bardzo mu współczuję.

  25. Pani Zosiu, w życiu goniłam za różnymi rzeczami, a kiedy zrozumiałam, że nie o to chodzi, że to właśnie codzienność jest najważniejsza i zwykłe chwile są najpiękniejsze, że to jest prawdziwe szczęście – podziękowałam Bogu. Wkrótce zachorowała najpierw córka, potem mąż … (nie, nie chodzi o grypę). I nie wiem, do kogo mam pisać zażalenie… Zwykle jednak pretensje trzeba mieć do siebie. I mam. O to, że kiedy naprawdę było pięknie, nie dostrzegłam, że to jest właśnie SZCZĘŚCIE.

    • Zosia

      Pani Iwono, bardzo dziękuję za podzielenie się Pani historią 👩‍❤️‍💋‍👩 Niestety życie w bardzo zaskakujących momentach nas doświadcza.. pomimo trudności może jednak jest w tym jakaś ukryta moc… ślę dużo serdeczności i nadziei dla Pani i bliskich ❤️

  26. Zosiu,
    Powiedź proszę, co to jest dokładnie za książeczka kontrastowa dla malucha?
    Nie mogę odnaleźć w Internecie :)

    • Zosia

      Magdo, książeczka ma tytuł: Rogacze i przeżuwacze, autorstwa Joanny Czerwińskiej. Szczerze polecam!

  27. Zosiu, piękne wszystkie zdjęcia, jak zawsze, ale jedno z tych, które bardziej przykuło moją uwagę, to zdjęcie z kicią. :-) Świetne!! Jak kicia ma na imię? Piękna jest ;-)

    • Zosia

      Aniu, to kotek mojej Mamy, który razem z nami mieszka od 4 lat (ma na imię Puszka😎wiadomo kto ją nazwał😂) a historia z nią związana jest taka, że pewnego mroźnego stycznia, moja Mama pojechała z Hanusią do schroniska i wspólnie zadecydowały, że zaadoptują malutką kicie.. Po powrocie do domu, moja Mama bezdyskusyjnie oznajmiła: ,,przecież raz ma się 4 lata, a marzeniem każdej dziewczynki w tym wieku jest kot 😎,, Jak się domyślasz, nie miałam nic do powiedzenia. I tak Gucio i Puszka kochają się i wspólnie łobuzują – oczywiście pod okiem Haneczki😅

    • Zosia, zamurowalo mnie. Moja corka ma 6 lat, ale jak miala 4 lata jej marzeniem zaczal byc kotek, nawet dostala taka karteczke z marzeniem z przedszkola o kotku! Dotad sie nie zdecydowalismy🙈 mamy pieska, ale moze by sie pogodzili, musze to jeszcze raz przemyslec. Twoja mama dobrze mowi!

    • Zosiu, piękna historia. Cieszę się, że się nią podzieliłaś. :-) Ja też mam kochaną kicię ze schroniska. Jest niesamowitym przytulaskiem ;-)
      Ściskam serdecznie :-*

  28. Uwielbiam Twoje posty miesiąca! :) I całkowicie wybaczam zdjęcie 1569 piwonii-też je kocham :D Miłego kolejnego miesiąca i dużo zdrówka dla Waszej czwórki :)

  29. Zosiu, jak zwykle kojące i pełne ciepła kadry. Uwielbiam! <3
    Ale mój wewnętrzny niepokój musiał zabrać głoś – proszę, nie promuj jazdy na rowerze bez kasku. Nawet kilometr od domu, nawet po koperek. Nie ma znaczenia czy to poważny trening w górach, w terenie, rekordy prędkości bite na szosie czy właśnie wyprawa na kawę czy targ na miejskim rowerze. Jako zapalona kolarka niejedno widziałam i niejedno sama przeżyłam. A można kupić super miejskie, ładne kaski, które nie wyglądają jak te "sportowe". Uvex ma nawet złoty :) Firma Abus też robi super serię miejską, dużo kolorów do wyboru.

  30. Wspaniałe, uspokajające zdjęcia Zosiu. Z niecierpliwością i zaciekawieniem przewijam na kolejne zdjęcie.
    Wszystkiego dobrego dla Ciebie i całej Twojej rodzinki :*

Dodaj komentarz