
Jak wiecie tę przestrzeń traktuję bardzo osobiście. Pomiędzy gotowaniem, smakami i zapisanymi przepisami toczy się zwykłe życie – moja domowa codzienność, do której w tym cyklu zawsze Was zapraszam. Daily food diary jest dla mnie czymś więcej niż notatką o jedzeniu; to opowieść o chwilach pomiędzy i o rytmie dnia. Ostatnie dni, to dużo czasu w domu. Czytanie, spokojne porządkowanie spraw, których konsekwencje ujawnią się dopiero w drugiej połowie roku. Chronienie własnych zasobów i zbieranie sił na przedwiośnie. Zima w tym roku była długa i wyjątkowo wymagająca – domagała się ciszy, zwolnienia i troski o siebie, co nie zawsze jest łatwe. Teraz powoli otwieram okna na oścież i wpuszczam nowe powietrze. Z ciekawością patrzę przed siebie, pozwalając, by kolejny czas zapisał się tu naturalnie, dzień po dniu. Gdybyście mieli ochotę na chwilę wytchnienia, to zapraszam!

Takiego słońca w Trójmieście nie było od dawna. Niezwykłe, jak mocno smakuje światło wtedy, gdy pojawia się rzadko – jakby jego niedobór uczył nas prawdziwej wdzięczności.

To, co stylowe, nigdy nie przemija..

Moja kompozycja śniadania opiera się na prostym założeniu: ma być dużo zieleni, sporo kiszonych akcentów i od jakiegoś czas bulion kolagenowy.

W sopockiej Meduzie spontaniczne randki są cudowne!

Makaron z domowym pesto. A na kolejnym ujęciu mój drobny, ale bardzo osobisty, matczyny triumf – zielone talerze przestały być tylko moją domeną.

Ważne momenty wymagają wspólnego oglądania.

Dla Gucia każda pora i pogoda jest odpowiednia na spacer.

A następna w kolejce jestem ja.. :) czyli nasz ulubiony orłowski ,,wąwóz”. Ciekawa jestem, czy tylko my nazywamy tak to miejsce?

Cudne te zimowe krajobrazy, ale już mamy dość!


14 lutego :*

Razem przy stole.

Tłusty Czwartek, tylko tydzień wcześniej, żeby nie stać w kolejce a wręcz przeciwnie, zjeść gorące pączki w aucie :)

Trudne wybory śniadaniowe, ale w najważniejsze święto w roku, chyba można?! (z prawej: pieczony ryż na mleku z jabłkami i cynamonem).

Ktoś tu chyba zostanie z mamą w domu.

Może za parę lat, to on będzie tworzył przepisy Make Cooking Easier?!

Coraz więcej światła!

Moje popisowe butter chicken :)

Świetna lektura dla osób planujących budowę domu, przebudowę lub generalny remont, ale też dla tych, którzy chcą lepiej zrozumieć, jak świadomie urządzać wnętrza i tworzyć miejsca, do których naprawdę chce się wracać. Parę lat temu dostałam ją od mojej Kasi.

Jakiś czas temu, będąc w hotelu w Wenecji, zobaczyłam obraz, który mocno mnie poruszył. Obiecałam sobie wtedy, że kiedyś spróbuję odtworzyć go sama. Przecież luty, to najlepszy miesiąc na tego typu domowe atrakcje!

At voila, jak Wam się podoba?

Moje ulubione „suplementy„.

Kod: START na -15% na pierwsze subskrypcyjne zamówienie na www.sokislonce.pl :)


Nie zawsze wychodzi estetycznie.

Takie ,,chorowanie” to ja doskonale rozumiem!

Książki, które ostatnio czytam i które chcę przeczytać.

Najpiękniejsze prezenty. Dziękuję COS.

Cieszę się, że zyskała taką oglądalność! Sałatka z pieczonymi batatami.

Śniadanie dla Niej.

Śniadanie dla Niego.

Leniwe kluski z pieczonymi jabłkami, komu?

Przerwa w pracy.

Kiedy już niewiadomo co gotować, to może risotto?

Jestem na fb w grupie, gdzie społeczność publikuje różne stare zdjęcia z Orłowa – i właśnie jednym z nich chciałabym się dziś podzielić. Kiedy patrzę na zdjęcia z 1938 roku, ta elegancja wydaje mi się wręcz nieprawdopodobna. Sposób bycia, detale, naturalna klasa – wszystko to tworzy obraz świata, który dziś trudno sobie wyobrazić. Jesteście również na takim forum zdjęciowym swoich rodzinnych miastach?

Alejkami Sopotu.


„Bufet” to książka, po którą sięga się z ciekawością, a odkłada z poczuciem, że chce się gotować – tak po prostu, z radości. Jest w niej dużo luzu, ale i ogromny szacunek do produktu, smaku i codzienności przy stole. Prawdziwy majstersztyk. Gratulacje. Dziękuję za osobistą dedykację – w Wielkanoc na naszym stole będzie sporo przepisów z Bufetu :)

Co może zrobić mały słoiczek anchois, który po dodaniu do podsmażonego czosnku, cebuli, oliwek, kaparów, pomidorków koktajlowych, odrobiny passaty i tuńczyka w puszce potrafi nadać tak wyrazistego smaku, że gotowanie kończy się na wyjadaniu prosto z garnka?


,,Ja nie chce wiele; Ciebie i zieleń, i żeby w sercu było bezpiecznie…” Władysław Broniewski, Zielony wiersz
Ten wiersz cudownie zapadł mi w serce – cicho, bez pośpiechu, jak myśl, do której chce się wracać. Dzisiaj, w obliczu najnowszych wydarzeń, jego słowa brzmią jeszcze mocniej. Modlę się, żeby świat znów stał się miejscem, w którym można oddychać spokojnie, ufać jutru i znaleźć to proste, ludzkie bezpieczeństwo – w sercu i wokół nas.
Artykuł powstał we współpracy z Natura Cold Press
Wspaniały wpis, poprawił mi humor przed trudnym poniedzialkiem.
Cieszę się bardzo i dziękuję za Twój czas🍀
Ps. Cokolwiek Cię czeka w poniedziałek, dasz napewno radę🤍🙋♀️
Dziękuję ☺️😘
Jak zawsze kojąco i tak przyjemnie na duszy, jak przeczytam Daily food diary! Kocham zimę, ale już się nią nacieszyłam, czas na światło. I prace w ogrodzie:)
O tak, prace w ogrodzie! To prawdziwe błogosławieństwo 💚🙏🍀🙌
Zosiu, czy zdradzisz skąd ta piękna brązowa kurtka?
Czy nie wolałaby Pani zachować tych rodzinnych zdjęć dla siebie?
Zastanawiam się też, czy Pani dzieci są świadome tego, że ich wizerunek jest publikowany na blogu i wykorzystywany w przestrzeni publicznej, która może przynosić Pani korzyści materialne.
Pytam bez złośliwości — raczej z refleksji nad granicą między prywatnością a obecnością w internecie.