O książce ,,Kocham Toskanię” i przepis na pomarolę

//Wrzesień 19, 2014

Dokładnie rok temu odwiedziłam Toskanię będąc w trakcie podróży poślubnej. Wracaliśmy akurat z wybrzeża liguryjskiego Cinque Terre i zmierzaliśmy do Sieny. Mijane po drodze wzgórza z gajami oliwnymi i malutkimi miejscowościami złożonymi z kilku gospodarstw idealnie przypominały mi kadry z filmu pt. ,,Pod słońcem Toskanii" (z pewnością oglądaliście). Piękno tej ziemi trudno jest opisać w kilku słowach. Nic więc dziwnego, że mieszkańców tej ziemi łączy silna więź, ogromny szacunek i wrażliwość do darów jakie im przynosi. Książka pt. ,,Kocham Toskanię" jest właśnie dowodem ogromnej miłości młodej blogerki kulinarnej do ziem Toskanii – swoich rodzimych stron. Autorka w zgrabny sposób proponuje autentyczne przepisy oparte na sezonowych produktach. Część z nich uczyła ją Jej mama, są też receptury prababki i wielu innych krewnych. (…) w tej książce zawarta jest moja ziemia, z którą jestem związana i która jest moim przeznaczeniem, na której miałam szczęście wzrastać i którą przez lata na nowo odkrywałam, pisząc blog i prowadząc kursy gotowania (…) 

Skład:

2,5 kg bardzo dojrzałych pomidorów (po oczyszczeniu zostanie około 2 kg)

1 czerwona cebula

4 marchewki

2 łodygi selera naciowego

oliwa

2 czubate łyżki soli gruboziarnistej

2 gałązki bazylii

A oto jak to zrobić:

1. Na dno garnka wlewamy oliwę. Obieramy ze skórki cebulę, kroimy ją na drobno i wrzucamy do garnka. Smażymy przez około 5 minut, ciągle mieszając, żeby się zeszkliła, ale nie nadmiernie przyrumieniła czy spaliła. Dodajemy drobno startą marchewkę i seler i smażymy przez kolejne 10 minut, cały czas na wolnym ogniu, mieszając drewnianą łyżką.

2. Pomidory oczyszczamy i usuwamy białe środki jak i nasiona. Kroimy w ćwiartki i dodajemy do pozostałych warzyw. Na zakończenie dodajemy sól i bazylię. Gotujemy na średnim ogniu przez 20-25 minut, często mieszając. Gdy pomidory są już miękkie i łatwo się rozpadają pod naciskiem drewnianej łyżki, gasimy ogień i przelewamy całość, zachowując wodę z gotowania.

3. Warzywa przecieramy przez możliwie jak najdrobniejsze sitko. Tak przygotowane pomidory możemy wykorzystać do spaghetti bolognese lub domowej pizzy. Może również służyć jako baza do kremu pomidorowego (dodaję wtedy 2 zmiksowane gruszki i zabielam jogurtem greckim).

Jeżeli chcemy zrobić zapasy (konserwa pomidorowa):  Masę przygotowaną według powyższych wskazówek przekładamy do wyparzonych słoików lub butelek i dodajemy listki bazylii. Wstawiamy słoiki do dużego i wysokiego garnka, zalewamy wodą i doprowadzamy do wrzenia. Gotujemy przez 20 minut. Słoiki studzimy w garnku. Tak przygotowane pomidory, możemy przechowywać kilka miesięcy w suchym, chłodnym i ciemnym miejscu.

Komentarz:  Przepis pochodzi z książki pt. ,,Kocham Toskanię" Giulia Scarpaleggia, Wydawnictwo ,,Jedność", Kielce 2014. Osobiście w przepisie minimalizuje ilość soli, a całość miksuję blenderem zamiast przecierać przez sitko. 

Esencja gruzińskich smaków – bakłażany, orzechy i granaty

//Wrzesień 18, 2014

W ostatnim kulinarnym magazynie KUKBUK ku mojej uciesze natknęłam się na gruziński przepis na bakłażany. Bardzo cenię to czasopismo i zawsze z niezwykłą przyjemnością przeglądam apetyczne zdjęcia potraw i ilustracje. W obecnym numerze trafiłam na ciekawą historię pt. ,,Kucharz z Przypadku". To historia mężczyzny, który mając w planach dwutygodniową wizytę po Warszawie, tak się zakochał, że pozostał, rozkręcił gruziński barek na Stadionie Dziesięciolecia, a następnie otworzył restaurację w praskim Soho Factory. W chwili obecnej ma w planach otwarcie nowej knajpy, a w międzyczasie zajmuje się promocją Gruzji w Polsce. Dzisiejszy przepis pochodzi z jego receptury i  jest cudowną esencją gruzińskich smaków.  

Skład:

(12 sztuk)

3 średniej wielkości bakłażany

sól do smaku

olej z pestek winogron

pasta orzechowa

200 g mielonych włoskich orzechów

2-3 ząbki czosnku

1 łyżeczka mielonej kolendry

1 łyżeczka kurkumy

1 łyżeczka octu winnego

100 ml wrzątku

pęczek świeżej kolendry

ziarna z 1/2 granatu

A oto jak to zrobić:

1. Bakłażany kroimy wzdłuż (na ok. 5 mm plastry), solimy i odstawiamy na 30 minut. Orzechy wsypujemy do miski, czosnek ucieramy i dodajemy do orzechów razem z przyprawami i solą, zagniatamy rękoma, aż zacznie się wydobywać z nich olej. Dolewamy ocet oraz wrzątek i mieszamy do uzyskania jednolitej gęstej masy. Wciąż mieszając, dodajemy posiekaną kolendrę i ziarna granatu.

2. Plastry bakłażana odsączamy i podrumieniamy na oleju. Kiedy ostygną, smarujemy je pastą z orzechów i zawijamy w roladki.

Komentarz: Ja użyłam całych orzechów i wszystko najpierw utarłam w moździerzu a następnie w blenderze. Dodatkowo do pasty orzechowej dodałam garść posiekanej pietruszki i masła migdałowego, które pozostało mi z ostatniego przepisu. Przepis pochodzi z magazynu kulturalno-kulinarego KUKBUK (Nr 11 wrzesień, październik 2014).

Tak wyglądają plastry bakłażana po 30 minutach od posypania solą.

Po więcej zdjęć i przepisów zapraszam na mój profil na Instagramie 

Śniadanie na dobry początek dnia!

//Wrzesień 16, 2014

Idzie jesień! We wrześniowy poranek wybieram się na krótką przejażdżkę na rowerze. Liście mienią się w jesiennym słońcu swoimi odcieniami zieleni i brązów. Czerwona jarzębina w charakterystyczny sposób daje o sobie znać, a unoszone przez wiatr nitki babiego lata przypominają mi o nieubłagalnej zmianie pór roku. Zatrzymuje się żeby kupić od babulinki bukiecik kwiatów, porozmawiam z nią chwilę i pędzę dalej. Początek września to dobra pora na przesadzenie niektórych drzew i krzewów, zatem czeka na mnie sporo pracy w ogrodzie. Zanim jednak pochłoną mnie jesienne porządki nie zapominam o śniadaniu. Kubek ciepłego mleka, owocowa sałatka ze zbożowymi ciasteczkami i dwie łyżki jogurtu. Od razu milej!

Skład:

(przepis dla 2 osób)

1 świeża figa

8 ciasteczek BelVita (orzechy + czekolada)

garść borówek amerykańskich

garść porzeczek / żurawiny

kilka plastrów świeżego ananasa

2 gruszki

2 łyżki płynnego miodu

A oto jak to zrobić:

1. Wszystkie owoce dokładne myjemy, kroimy i umieszczamy na dno naczynia. Dodajemy pokruszone ciasteczka zbożowe i skrapiamy płynnym miodem (doskonale pasują również prażone orzechy włoskie / laskowe). Tak przygotowane śniadanie z porcją owoców, dodatkowym jogurtem i ciepłym napojem, sprawia że dostarczamy organizmowi zbliansowaną porcję cennych składników odżywczych.

Daily food diary i parę słów o mojej książce

//Wrzesień 14, 2014

Kąpiele w morzu i wielogodzinne spacery po plaży chyba już za mną! W tym roku wakacje minęły mi niepostrzeżenie szybko. Odkąd sięgam pamięcią dawno nie było tak upalnego lata. Przywilej mieszkania nad morzem sprawił, że udawało mi się czasem dwa razy dziennie popływać w morzu (wcześnie rano, tuż po biegach i wieczorem przed snem). Nie znam piękniejszego miejsca do życia niż mieszkanie nad wodą. Jeżeli tylko mam okazję spotkać kogoś kto w danej chwili ma potrzebę zmiany miejsca zamieszkania, to zawsze gorąco namawiam na zamieszkanie w Trójmieście.

10 sierpnia miałam przyjemność uczestniczyć w Festiwalu Transatlantyk w Poznaniu. Jak co roku niekwestionowanym hitem jest wyjątkowe kino kulinarne, które kończy się wykwintną kolacją z menu zasugerowanym przez dany film. ,,Final Recipe” reż. Gina Kim, to film który miałam przyjemność obejrzeć, a menu przygotował Kuba Korczak.

1. Przystawka
Boczek z młodej świni złotnickiej sous vide pod karmelem z trawą cytrynową, chips z puree z pieczonej pietruszki z dodatkiem marynowanego imbiru, ogórek.

2. Pierwsze Danie
Chińskie pierożki z wędzonym karpiem zatorskim i bulionem, orzechowa bita śmietana.

3. Danie Główne
Sezonowy ramen na gęsim bulionie, tataki z sezonowanej wołowiny rasy angus, kurki, pok choy, jajo przepiórcze.

4. Deser
Deser ryżowy z lawendą, sezamki z lnu, skórki cytrusów

Koniec wakacji to dla mnie również czas zwieńczenia prac nad moją pierwszą książką. Duże emocje! Ci Czytelnicy, którzy od czasu do czasu zaglądają na mój profil na Instagramie, z pewnością dostrzegli kilka zdjęć z różnych plenerów kulinarnych. Jeszcze do niedawna nawet przez myśl mi nie przeszło, że napiszę książkę z przepisami kulinarnymi. Jednego zimowego dnia usiadłam przy stole z notesem i zaczęłam planować jej rozkład. Po dwóch miesiącach pracy udało mi się zrealizować pierwszy rozdział, a w trzecim znaleźć przychylnego Wydawcę. Książka ukaże się w październiku tego roku. Jest autorskim pomysłem, który opiera się głównie na zdjęciach potraw i ich etapach przygotowywania. Już teraz mogę Wam z przyjemnością zdradzić, że jest w niej ponad 450 zdjęć mojego autorstwa. Zapraszam Was zatem na kilka ujęć z tych sesji. Jak widzicie plener nie zawsze był w kuchni, a godziny realizowania zdjęć czasem bezlitosne.

Zdjęcia w szklarni. Przy okazji dziękuję raz jeszcze mojej zdolnej Przyjaciółce Marysi za kilka ujęć do książki. To były cudowne chwile!

Światło nie zawsze sprzyja – czasem trzeba trochę wspomóc

Gdynia – Orłowo, początek czerwca, przed 6 rano

1. Sopocka marina – stamtąd też będzie kilka zdjęć w książce  //  2. Domowe hamburgery z żurawiną  //  3. W poszukiwaniu idealnego kadru do wiosennego rozdziału książki  //  4. Moja kuchnia – moje biuro. Wielogodzinne gotowanie i selekcja zdjęć do książki. 

Na grzyby! Smażone kanie z pieprzem i solą

//Wrzesień 11, 2014

Skład:

(przepis dla 2 osób)

3-4 kapelusze dużych kani

świeżo zmielony pieprz

sól morska

masło do smażenia

do podania: pieczywo na zakwasie

A oto jak to zrobić:

1. Grzyby dokładnie oczyszczamy i usuwamy nóżki, tak by pozostały same kapelusze. Masło roztapiamy na patelni i smażymy kanie z każdej strony po 3-4 minuty. Doprawiamy świeżo zmielonym pieprzem i solą. Podajemy na gorąco – najlepiej z ciemnym pieczywem na zakwasie.

Komentarz: Kanie możemy również zanurzyć w roztrzepanym jajku, obtoczyć w bułce tartej i smażyć na rozgrzanym maśle.

Po więcej przepisów / zdjęć zapraszam na mój INSTAGRAM

Pieczone banany z domowym masłem migdałowym

//Wrzesień 9, 2014

Banany to ostatnio jeden z ulubionych owoców mojej córki. Jednym z pierwszych deserów który Jej zaserwowałam jakiś czas temu, był właśnie rozgnieciony banan z sokiem z cytryny, łyżką miodu i szczyptą cynamonu (swoją drogą, to całkiem dobra mikstura na chwilowe przeziębienie). Dzisiaj postanowiłam trochę bardziej zaszaleć i upiec banany w całości z dodatkiem domowego masła migdałowego. Najlepiej smakują tuż po wyjęciu z piekarnika, jeszcze gorące z łyżką miodu. Można oczywiście się pokusić o dodatkową łyżkę lodów waniliowych lub mascarpone. Uprzedzam jednak, deser jest bardzo słodki i sycący!

Skład:

(przepis na 4 osób)

1 opakowanie prażonych migdałów Felix (ok. 160 g)

2-3 łyżki płynnego miodu

1 łyżka mielonego cynamonu

4 banany

do podania: świeże listki melisy lub mięty

miód

A oto jak to zrobić:

1. Migdały umieszczamy w blenderze i miksujemy partiami na gładką masę (kilka migdałów zostawmy do późniejszego dodania). Po kilku minutach dodajemy miód i dalej miksujemy (tak jak na zdjęciach). Masa powinna być gładka, przypominająca masło orzechowe. Dla ułatwienia miksowania możemy dolać trochę wody lub oleju kokosowego. 

2. Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni C. Banany dokładnie myjemy i nacinamy wzdłuż. Układamy je na papierze do pieczenia i w miejscu nacięcia nakładamy masło migdałowe. Posypujemy cynamonem i posiekanymi migdałami. Pieczemy ok. 8-10 minut. Podajemy na gorąco z listkami świeżej mięty / melisy i łyżką miodu (lody mile widziane).

Komentarz: Tak przygotowane masło możemy przechowywać w zamkniętym słoiku kilkanaście dni. Świetnie nadaje się jako smarowidło do porannych tostów lub biszkoptu.

Drożdżowe placuszki z gorącym musem ze śliwek i rozmarynem

//Wrzesień 6, 2014

Dzisiejszy przepis to istna bajka! Połączenie gorącego musu śliwkowego z rozmarynem i smażonymi drożdżowymi placuszkami pozostanie moim ulubionym deserem tejże jesieni! Receptura została przeze mnie podsłyszana od mojej uroczej kuzynki z Hiszpanii. Zmodyfikowałyśmy jedynie mus śliwkowy dodając listki świeżego rozmarynu, którego miałyśmy akurat pod dostatkiem. 

Skład:

(przepis na ok. 10-12 placuszków)

175 ml ciepłego mleka

175 ml wody

225 g mąki pszennej

3 łyżki brązowego cukru

1 płaska łyżka drożdży (sypkie)

garść rodzynek + 1 łyżka rumu

szczypta soli

sos:

ok. 1 kg śliwek węgierek

2 łyżki cukru

1 łyżecza cynamonu

1 gałązka świeżego rozmarynu

A oto jak to zrobić:

1. Mąkę, drożdże i sól przesiewamy do miski. Dodajemy cukier i ciepłe mleko. Mieszając stopniowo dodajemy wodę, tak by powstała gładka masa. Miskę przykrywamy ściereczką i odstawiamy na 1-2 godziny do wyrośnięcia. 

2. Rodzynki zalewamy wrzątkiem i odstawiamy na 5-6 minut. Odcedzamy wodę i zalewamy rumem. Umyte i wydrylowane śliwki zasypujemy cukrem i podsmażamy w garnku o grubym dnie. Dodajemy cynamon i listki rozmarynu. Śliwki pozostawiamy na wolnym ogniu przez 12-15 minut, aż puszczą sok i powstanie piana. Zdejmujemy z ognia i czekamy aż ostygną. Usuwamy rozmaryn i miksujemy blenderem.

3. Do wyrośniętego ciasta dodajemy nasączone rodzynki i mieszamy. Na rozgrzaną patelnię z masłem nalewamy odrobinę ciasta i smażymy placuszki (ok.1 minuta z każdej strony). Gorące placuszki podajemy z sosem ze śliwek i świeżymi listkami rozmarynu.

Rowerem po Berlinie

//Wrzesień 5, 2014

Do Berlina udaliśmy się kilkanaście dni temu. Na niecałe dwa dni. Wyjazd zupełnie nie zaplanowany. Poruszaliśmy się głównie rowerem. Przejechaliśmy prawie 37 km, a na pieszo przeszliśmy pewnie z 10. Czekaliśmy 2 godziny na wystawę Davida Bowiego. Odwiedziliśmy Museum Berggruen, przejechaliśmy przez Alexander Platz i trafiliśmy na wyspę Muzeów. Na śniadanie udaliśmy się do Cafe am Neuen See, by stamtąd swobodnie dostać się do ogrodu zoologicznego. Zdjęć za dużo nie udało się zrobić, bo na rowerze znacznie trudniej. Ot tak, żeby choć trochę ukazać nastrój tego miasta pełnego kontrastów.

Mała przerwa na kawę przy Unter den Linden

Pozostawione fragmenty muru berlińskiego przypominające podział miasta

Symbol Berlina. Brama Brandenburska na placu Paryskim

Legendarne przejście graniczne Checkpoint Charlie pomiędzy sektorem radzieckim a amerykańskim

Tiergarten

Przerwa na Currywurst. W parku najlepiej smakuje

Wystawa Davida Bowiego. Cieszyła się tak wielką popularnością, że organizatorzy wystawy przedłużyli termin zamknięcia z 10 sierpnia do 24. Nam się udało! Ponad 300 obiektów zebranych na tę okazję w Pałacu Martin-Gropius-Bau - ręcznie pisane teksty piosenek, oryginalne kostiumy, fotografie, filmy, teledyski, instrumenty Bowiego, a także okładki jego albumów.

Museum Berggruen i mój zachwyt nad twórczością Matisse … a zdjęcia naturalnie wykonane w ukryciu przed czujną Panią Ochroniarz!

Po więcej zdjęć zapraszam na mój profl na Instagramie. Do zobaczenia!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...