#Sweden

//Listopad 22, 2014

To był krótki i spontaniczny wyjazd! Na kilka dni przed oddaniem ostatnich poprawek do książki, moja kochana kuzynka wparowała z małą walizeczką i w progu zapowiedziała, że mam niecałą godzinę na spakowanie się. Jedziemy do Szwecji! Kadr zupełnie jak z filmu. Co prawda zdarzyło mi się wielokrotnie wspomnieć, że marzę o wyjeździe do kraju dzieci z Bullerbyn, ale nie w najgorętszym okresie tuż przed finalizowaniem mojej książki. Po za tym kto zostanie w tym czasie z moją córką, kiedy mój mąż pracuje, a co z codziennymi obowiązakami etc.? Okazało się jednak, że opiekę nad Hanią już dawno zorganizowała, a pozostałe moje sprawy zupełnie Ją nie interesują. Jedziemy i tyle, potrzebujesz trochę oddechu :-) Udało się! Wyjazd był wspaniały, choć trwał tylko kilkadziesiąt godzin a żadna z nich nie była zaplanowana. Do Karlskrony dopłynęłyśmy wczesnym porankiem. Aura jesienna, lekka mgła, cisza i spokój. Domy o drewnianych elewacjach, najczęściej w bardzo charakterystycznym bordowym kolorze z białymi obramowaniami okiennymi i zadbane ogródki. Czuje się duży szacunek do przyrody. To moje pierwsze wrażenia. 

 Na ulicach prawie nikogo nie ma, bo to sobotni poranek. Dopiero po godzinie 10:00 pierwsi zahartowani biegacze.

Spokój, cisza, bordowe domki i Volvo. Klasyk szwedzki!

Torcik marchewkowy i premiera mojej książki!

//Listopad 19, 2014

Na dzisiejszy dzień czekałam całe 10 miesięcy. W końcu jest! Taka jaką sobie wymarzyłam. Pełna zdjęć, oprawiona w twardą okładkę z błękitnym grzbietem z płótna. Przyznam, że jest to duże przeżycie i spore emocje związane z ,,publicznym wystąpieniem" :-) Chciałabym z całego serca podziękować wszystkim Czytelnikom, którzy każdego dnia obserwowali moją pracę i  jednocześnie dopingowali mnie do powstania mojej pierwszej książki. Miałam to szczęście, że trafiłam na wspaniałych ludzi pracujących w wydawnicwie REBIS i to dzięki ich profesjonalnej pracy i personalnemu podejściu do autora ta książka powstała w takiej formie. 

Dziękuję, Zosia

***

Skład:

(Forma do pieczenia o średnicy 18 cm)

220 g mąki pszennej

120 g brązowego cukru

2 duże jajka

170 ml oleju słonecznikowego

1 łyżeczka sody oczyszczonej

2 średnie marchewki

szczypta soli

starta skórka z 1 cytryny

2 lyżki płynnego miodru

1 łyżeczka mielonego cynamonu

1 łyżeczka mielonej gałki muszkatołowej

polewa:  150 g masła

200 g cukru pudru

200 g schłodoznego serka śmietankowego (np. Turek ub Philadelphia)

A oto jak to zrobić:

1. Cukier i jajka ucieramy za pomocą miksera do uzyskania jasnej i puszystej masy. Dolewamy olej i mieszamy. Następnie stopniowo dodajemy przesianą mąkę wraz z sodą, cynamonem, gałką muszkatołową i szczyptą soli. Delikatnie mieszając dodajemy startą marchewkę (na małym oczku), starą skórkę z cytryny, miód i mieszamy do chwili połączenia się składników. Gotową masę przekładamy do natłuszczonej formy do pieczenia. Pieczemy w rozgrzanym piekarniku w 160 stopni C przez 60 minut. Po upieczeniu ciasto wyjmujemy z piekarnika i pozostawiamy do całkowitego  ostudzenia

2. Aby przygotować polewę, ucieramy mikserem masło z cukrem pudrem na gładką masę. Dodajemy serek i dalej mieszamy. Gotową masę przekładamy do zamrażarki na 30 minut. Polewę nakładamy na przekrojone blaty ciasta. Możemy udekorować małymi marchewkami. Przed podaniem ciasto warto schłodzić w lodówce.

Rozgrzewający krem z selera z tymiankiem i serem pleśniowym

//Listopad 18, 2014

To niesamowite jak nasze samopoczucie jest uzależnione od pogody. Co bym teraz dała za kilka promieni słonecznych! Niestety w Trójmieście od kilku dni panuje listopadowa szaruga. Przemykam się dość szybko między domem a sprawunkami, które mam do załatwienia owinięta w wełniany szal. Co prawda nie ma jeszcze mrozu, który potrafi nam dać we znaki, ale jest wiatr! Dość nieznośny i to on sprawia, że gdy wbiegam do domu z moją przemarznięta córką na rękach, obładowana jednocześnie zakupami, odebraną pocztą, zwisającym na szyi aparatem i laptopem w torbie, to marzę tylko o gorącej zupie. W takich momentach tylko to jest najważniejsze, by móc dalej sprawnie funkcjonować :-)

Skład:

1 opakowanie selera naciowego (ok. 500 g)

1 marchewka

1 szczypior (wraz z cebulką)

150 g sera pleśniowego (roquefort) 

3-4 łyżki jogurtu naturalnego

2 liście laurowe + 2 ziarna ziela angielskiego 

szczypta gałki muszkatołowej

sól morska i pieprz 

oliwa z oliwek

do podania: kawałek sera pleśniowego 

kilka gałązek świeżego tymianku

A oto jak to zrobić:

1. Selera naciowego dokładnie myjemy, odcinamy liście a łodygi kroimy na drobne kawałki. Całość przekładamy do dużego garnka o grubym dnie i podsmażamy na oliwie. Następnie dodajemy posiekany szczypiorek, plastry marchewki i dalej smażymy (ok 5-6 minut). Całość zalewamy wodą, aż po wierzch warzyw. Dodajemy liście laurowe, ziarenka ziela angielskiego i szczyptę soli. Gotujemy na małym ogniu ok. 15 - 18 minut (jeżeli trochę wody odparuje w trakcie gotowania to uzupełnijmy). Zupę odstawiamy z ognia i czekamy aż ostygnie. Całość miksujemy na gładką masę. Dodajemy jogurt, kawałki sera i ponownie miksujemy. Na końcu doprawiamy gałką muszkatołową, pieprzem i solą.

2. Krem podajemy ze świeżym tymiankiem i kawałkami sera pleśnowego.

Komentarz: Dla mięsożernych polecam wersję z podsmażonymi kawałkami wędzonego boczku – smażymy go na początku, a następnie dodajemy po kolei wszystkie warzywa.

Danie jednogarnkowe z wołowiną, pieczoną marchewką, selerem, pomidorami, czosnkiem, cebulą, papryką z ziołami i soczewicą

//Listopad 12, 2014

Za oknem aura listopadowa. Resztki żółtych liści na gołych gałązkach, otulone przed mrozem róże, zebrane orzechy i ostatni raz w tym roku ścięta trawa. Tak wyglądał mój wczorajszy wolny dzień, cały spędzony na dworze. Miło zatem było zmarzniętym wpaść do kuchni po garnuszek czegoś ciepłego. W takie dni nie ma nic lepszego jak aromatyczna (długo gotowana) potrawa, której smak nadają zioła i pieczone warzywa korzeniowe.

Skład:

ok. 60 – 80 dag wołowiny

1 pęczek włoszczyzny (2-3 marchewki, 1 seler korzeniowy, 1 por, 1 gałązka świeżej pietruszki)

1 czerwona cebula

1 czerwona papryka

2-3 gałązki świeżego tymianku

1 puszka ugotowanej soczewicy (najlepiej na parze)

1 łyżka suszonej pietruszki

1 łyżka mielonego chili

2-3 liście laurowe

2-3 łyżki oliwy z oliwek (najlepiej pikantnej)

4 duże pomiodory

5 ząbków czosnku

4 ziarna ziela angielskiego

5-6 ziaren czarnego pieprzu

sól morska

do podania: kromki chleba na zakwasie + posiekana pietruszka

A oto jak to zrobić:

1. Mięso dokładnie myjemy i umieszczamy w dużej brytfance. Dodajemy umyte i obrane warzywa (marchewkę, selera i por w całości, połówki pomidorów i cebuli, kawałki papryki). Dorzucamy wszystkie przyprawy (oprócz chili), skrapiamy pikantną oliwą i dodajemy 1/2 szklanki wody. Brytfankę przykrywamy i umieszczamy w rozgrzanym piekarniku do 180 stopni C. Pieczemy przez 2 godziny (w trakcie pieczenia, warto mięso polewać powstałym sosem). Brytfankę ostrożnie wyjmujemy z piekarnika, czekamy aż trochę ostygnie i przekładamy jej zawartość do żeliwnego garnka dodając soczewicę. Doprawiamy solą i mielonym chili. Gotujemy na wolnym ogniu przez 1,5 godziny, aż mięso będzie kruche. 

2. Tak przygotowane danie najlepiej smakuje z chlebem z masłem i garścią pietruszki. 

Zapraszam również na mój profil na Instagramie

Daily food diary

//Listopad 9, 2014

Ostatnie kilka tygodni upłynęły mi niepostrzeżenie szybko. Długie wieczory spędzone na wprowadzaniu poprawek do książki. Wydawałoby się, że pozostały już jedynie drobne szczegóły które można zredagować w oka mgnieniu, a zajmują jednak sporo uwagi. Kadrowanie zdjęć, poprawki tekstów i ponowne odtwarzanie przepisów, tak by zachować odpowiednie proporcje, a Czytelnicy nie mieli żadnych nieprzewidzianych kulinarnych niespodzianek :-) To ogromne wyzwanie i jednocześnie odpowiedzialność która na mnie spoczywa. Najbliższe dni pozostają zatem pod wpływem dużych emocji w oczekiwaniu na finalny efekt. 

. . . 

Już teraz chciałabym serdecznie wszystkich zaprosić na spotkania autorskie, które odbędą się w dniach:

Warszawa, 22.11 (sobota) godzina 14.00, Empik, Centrum Handlowe Arkadia, al. Jana Pawła II 82

Gdańsk, 30.11 (niedziela) godzina 15:00, Empik w Galerii Bałtyckiej, al. Grunwaldzka 141

Zapraszam również na mój profil na Instagramie

Tajska zupa z kurczakiem i mlekiem kokosowym

//Listopad 6, 2014

Skład:

ok. 300 ml bulionu drobiowego

ok. 400 ml mleczka kokosowego

kawałek świeżego imbiru (ok. 3 cm)

1-2 łyżki oliwy

1 duża pierś kurczaka (pojedyncza), pokrojona na drobne kawałeczki

3 łodygi trawy cytrynowej 

2 łyżki sosu rybnego (opcjonalnie)

8-10 pieczarek

1 papryczka chili, posiekana

3 łyżki soku z limonki

sól morska

do podania: garść świeżej kolendry

A oto jak to zrobić:

1. W rondlu rozgrzewamy oliwę, wrzucamy posiekaną trawę cytrynową, chili i imbir. Smażymy 2-3 minuty, a następnie dodajemy plastry pieczarki i drobne kawałki kurczaka. Smażymy do zarumienia. Wlewamy mleczko kokosowe, sos rybny, bulion i sok z limonki. Doprowadzamy do wrzenia, a następnie gotujemy na małym ogniu ok. 12-15 minut. Podajemy na gorąco ze świeżą kolendrą.

Po więcej przepisów i zdjęć zapraszam również na mój profil na Instagramie

Przepisy na cztery pory roku. Zapraszam!

//Listopad 4, 2014

Jeżeli macie problem z wyświetleniem filmu, to zapraszam tutaj

Zapiekane pomidory z fenkułem

//Październik 31, 2014

Skład:

4 pomidory

pieczony fenkuł (koper włoski)

oliwa z oliwek

sól morska gruboziarnista

pieprz

50 g parmezanu

listki bazylii

gałązki kopru włoskiego

A oto jak to zrobić:

1. Fenkuł kroimy na mniejsze kawałki i układamy na blasze. Polewamy oliwą, posypujemy solą i pieczemy 12 minut w piekarniku rozgrzanym do temperatury 180 stopni C. Wyjmujemy i studzimy. Upieczony fenkuł miksujemy na gładką masę.

2. Z pomidorów odcianym górną część i wydrążamy środek, a następniem napełniamy puree z kopru włoskiego. Tak przygotowanie pomidory wstawiamy na 8 minut do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni C. Parmezan ścieramy na tarce na drobnych oczkach i posypujemy upieczone pomidory. Możemy udekorować listkami bazyli i gałązkami kopru włoskiego.

Komentarz: Przepis pochodzi z autorskiej książki Joseppha Seeletso ,,Kulinarna podróż zmysłów, od Okawango po Bałtyk", Świat Książki, 2014. W oryginalnym przepisie, autor miksuje jedynie upieczony fenkuł, ja dodałam również miąższ z pomidorów. Tak podane pomidory świetnie sprawdzają się jako forma przystawki – są w smaku bardzo delikatne i nadają się jako dodatek do ryb lub owoców morza.

Po więcej przepisów i zdjęć zapraszam również na mój profil na Instagramie

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...